Czwartek pokazał, że potencjał do dalszego umocnienia się naszej waluty w krótkim terminie pomału ulega wyczerpaniu. Kurs EUR/PLN po raz drugi odbił się wczoraj od wsparć w rejonie 3,82-3,8250 zł i wzrósł w okolice 3,8450 zł. Z kolei USD/PLN zwyżkował do 3,2350 zł. Dzisiaj rano złoty był ciut mocniejszy - o godz. 9:30 za jedno euro płacono 3,8370 zł, a za dolara 3,2320 zł.
Wydarzeniem wczorajszej sesji były dane GUS o sprzedaży detalicznej i bezrobociu w listopadzie. Nieco gorsza pierwsza figura (7,3 proc. r/r wobec oczekiwanych 8,3 proc. r/r) została wytłumaczona jednak przez spadek sprzedaży paliw i samochodów i zdaniem obserwatorów rynku nie zagrozi wzrostowemu trendowi krajowej konsumpcji i tym samym nie będzie mieć większego wpływu na postrzeganie stanu gospodarki przez Radę Polityki Pieniężnej. Po południu NBP podał dane o inflacji bazowej netto za listopad, które nie odbiegały od wcześniejszych prognoz (1,1 proc. r/r).
Dzisiaj wpływ na rynek będą mieć dwie kwestie. O godz. 10:00 Rada Polityki Pieniężnej odniosła się do przyjętej kilka tygodni temu przez rząd autopoprawki do przyszłorocznego budżetu. Padło tutaj kilka słów krytyki. Zwrócono uwagę na brak wyraźnych działań w kwestii reform finansów publicznych, co może zaowocować dalszym narastaniem długu publicznego. Nie najlepiej z punktu widzenia przejrzystości finansów publicznych przyjęte zostało działanie polegające na przesunięciu części dochodów z podatku VAT z 2005 r. na 2006 r. Członkowie RPP cały czas negatywnie podchodzą również do kwestii zwiększania emisji długu na rynkach zagranicznych, co ma związek z nową polityką zarządzania długiem opracowaną przez resort finansów. Wyrażono także obawy co do możliwości ograniczania deficytu budżetowego w przyszłości w kontekście zwiększenia wydatków w 2006 r. Drugim czynnikiem mogącym mieć wpływ na rynek będzie zaprzysiężenie nowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie wpływ polityki prezydenta na gospodarkę jest ograniczony, to jednak rynki będą wsłuchiwać się w pierwsze słowa nowego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego. Kluczowe będzie jaką zdoła on utrzymać niezależność od PiS. Wczoraj rano pisałem, iż warto rozważyć zabezpieczenie wpływów importowych w walutach i mamy ostatnie dni silnego złotego. Cały czas to podtrzymuję. Wiele czynników wskazuje na to, iż pierwsze sesje przyszłego roku przyniosą osłabienie się naszej waluty, a względny spokój może utrzymać się tylko do 30 grudnia. Technika pokazuje, że na EUR/PLN wsparciem są nadal okolice 3,8250, a oporem rejon 3,8450 (3,85). Z kolei dla USD/PLN wsparciem jest rejon 3,22, a oporem 3,25.
Rynek międzynarodowy:
W czwartek sytuacja na EUR/USD się odwróciła i dolar oddał większość osiągniętych w środę zysków. W pierwszych godzinach spadliśmy wprawdzie w okolice 1,1812, ale w kolejnych odnotowaliśmy wzrost do 1,1895. Przełamany został tym samym poziom 1,1850, który stał się obecnie wsparciem.