Reklama

DM FIO: Wpływ efektu styczniowego na giełdę praską. Z palcem na spuście.

Podsumowując rok na giełdzie w Pradze nie zostaje nam nic innego jak tylko podziękować inwestorom za cierpliwość, wielu z nich zdyscyplinowanie trzymało akcje przez cały rok, bez względu na chwilowe korekty na rynku.

Publikacja: 27.12.2005 14:41

Pomimo tego, że czasami wydawało się, że nadchodzi głębsza korekta, indeksy zdołały utrzymać wzrostowy trend, a większe przeceny inwestorzy wykorzystywali w celu dokonania korzystnych zakupów. Na rynku dominowały akcje Unipetrolu i przede wszystkim akcje CEZu. W czasie, gdy Unipetrol przeczekał z sukcesem zamieszania wokół procesu prywatyzacyjnego, akcje CEZu dogoniły poziomy cenowe walorów na rynkach sąsiednich. Prywatyzacyjne zamieszanie nie zatrzymuje już nawet akcji Ceskeho Telekomu, które, dodatkowo, dysponują potencjałem wypłaty dużej dywidendy. Na rynku solidnie zadomowiły się również akcje Zentivy, Orco i CME. Po neutralnym początku roku, na rynku rozpoczęło się kupowanie wszystkiego, co było możliwe. Fundusze inwestycyjne zapełniły się również wyżej wymienionymi akcjami. Indeks PX-D umocnił się o 48% (rok-do-roku) i ponownie znalazł się w czołówce światowej.

Na aktualną sytuację na rynku czeskim największy wpływ mają dwa czynniki. Fundusze środkowoeuropejskie zanotowały kolejny bardzo udany rok i utrzymują ceny oferowanych akcji na poziomach maksymalnych. Informacje o możliwości wypracowania znaczących zysków przyciągają kolejnych chętnych a w ten sposób rynek "nakręca się" jeszcze bardziej. Przyrównać go można do perpetuum mobile. Pytaniem pozostaje jak długo rynek zdoła utrzymać 40% dynamikę wzrostu zysku w skali roku.

Drugim czynnikiem jest opisywany już dzisiaj "efekt styczniowy". Mowa jest tutaj o tradycyjnym wzroście akcji na początku roku. Historia pokazała, że miesiąc styczeń - pod tym względem - należy do najlepszych w roku. Wyjaśnień tego efektu jest kilka. Najbardziej oczywistą przyczyną tego stanu rzeczy, jest zachowanie zarządzających funduszami, którzy przed końcem roku pozbywają się akcji "underperfrom" i na początku roku dokupują walory niedowartościowane i akcje z wyraźnym potencjałem wzrostowym w porównaniu do rynku. Również samo oczekiwanie tego efektu prowadzi do zmożonych zakupów wśród inwestorów. W tej to fazie chodzi głównie o efekt psychologiczny. Przeciwnicy analizy technicznej nazywają to "samo spełniającym się proroctwem" - jeśli inwestorzy mają takie same oczekiwania to na pewno się one spełnią. Publikacje ekonomiczne i giełdowe często zapominają dodać, że efekt styczniowy dotycz w dużej mierze tzw. Small-cap akcji (tj. akcji z niewielką rynkową kapitalizacją). Jako meneger zarządzający funduszami nie wahałbym się włączyć do portfela dobre, niedowartościowane papiery wartościowe (w Europie środkowej aktualnie ich nie widać), jednak z większymi zakupami walorów, które w ostatnich dwóch latach umocniły się o ponad 100% byłbym już ostrożny. Powodem jest tutaj również bliskość wyborów parlamentarnych i związana z tym niepewność. Kolejnym hamulcem zakupów są także wskaźniki techniczne akcji czeskich i indeksu PX-D, który ponownie wskazuje na duże wykupienie rynku. Indeks PX-D ma RSI wynoszące 71, dynamika wzrostu spada, wskaźnik Parabolic SAR - w przypadku kontaktu z poziomem 3460 pkt - (tj. 2% spadek indeksu) wysyła sygnał sprzedaży znajduje się na wyciągnięcie ręki.

Czechy, informacja ekonomiczna

Grupa Finansowa Fio

Reklama
Reklama
Komentarze
Jastrzębi Fed rozkłada skrzydła
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama