Indeks też otworzył się poniżej odniesienia i szybko podążył w dół, co na kontraktach wystarczyło by pokonać powyższą barierę. Był to jednak dopiero początek większej przeceny, która przyniosła pokonanie innych wsparć, w tym linii dwumiesięcznych wzrostów na 2682 pkt. Dopiero w okolicach 2660 pkt. nastąpiło wyhamowanie i z tego poziomu doszło do wzrostowego odbicia. Trwało ono prawie półtorej godziny, ale okazało się jedynie korektą spadków i ruchem powrotnym w okolice przebitej linii wzrostów, której nie udało się sforsować. Kolejna fala zniżkowe przyniosła nowe dołki. Godzinę przed końcem rynek dotarł do poziomu 2654 pkt. W jego okolicach znów nastąpiło wyhamowanie, jednak skończyło się tylko na kolejnym niewielkim odreagowaniu, a w końcówce kurs powrócił do wcześniejszych minimów i zakończył na nich dzień.
Po dwóch dniach względnego spokoju i braku mocniejszych sygnałów sugerujących kierunek ruchu piątkowa sesja przyniosła wyraźniejsze pogorszenie sytuacji. Na wykresie powstała długa czarna świeca i był to największy spadek od 22 listopada. Negatywną wymowę ma zwłaszcza pokonanie kilku ważnych wsparć przy wyraźnym wzroście wolumenu. Szczególnie istotne jest przebicie linii dwumiesięcznego trendu wzrostowego, która aktualnie biegnie na wysokości 2692 pkt. i powinna być skuteczną zaporą dla wzrostów w najbliższych dniach. Pogorszenie obrazu rynku potwierdza także zachowanie wskaźników. Większość oscylatorów dała sygnały sprzedaży jednoznacznie wybijając się ze stref wykupienia. W niektórych przypadkach, jak choćby na CCI, towarzyszyły temu negatywne dywergencje. Podobny układ powstał także na ROC, który zdecydowanym spadkiem potwierdził znaczenie tworzonego kilka dni temu szczytu. W takich warunkach prawdopodobne w najbliższych dniach jest więc dalsze osłabienie i testy kolejnych wsparć. Pierwszym z ich jest poziom 2644 pkt., ale najważniejsze będą okolice 2614-2618 pkt., gdzie znajduje się maksimum z 15 grudnia i 23,6% zniesienia wzrostów z końca października.