W piątek o godz. 15:45 cena euro wynosiła 3,8507, cena dolara 3,2649, a odchylenie złotego od dawnego parytetu -16,27 proc.
W ciągu ostatnich dni nie były publikowane żadne istotne dane makroekonomiczne z Polski, a o osłabieniu naszej waluty zadecydowała częściowa realizacja zysków przez inwestorów z utrzymywanych przed Świętami długich pozycji w złotym Kilkufigurowemu przesunięciu sprzyjała wyraźnie zmniejszona płynność na rynku, a także nie najlepsze informacje, które napłynęły z krajowego rynku.
W czwartek mniejszościowy rząd przegrał bardzo ważne, także z politycznego punktu widzenia głosowanie w Sejmie nad ustawami o świadczeniach socjalnych. Przeciw ekipie Kazimierza Marcinkieiwcza ramię w ramię z PO i SLD zagłosowały dotychczas współpracujące z PiS-em Samoobrona i LPR. Według wyliczeń resortu finansów koszt "podwójnego" becikowego, złagodzenia kryterium dostępu rolników do zasiłków oraz becikowego dla tych ostatnich może kosztować przyszłoroczny budżet ok. 1,5 mld złotych. W takich warunkach istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że rząd będzie musiał podwyższyć założony w autopoprawce na poziomie 30,6 mld złotych przyszłoroczny deficyt. Po drugie w środowym wywiadzie dla Pulsu Biznesu Leszek Balcerowicz, szef NBP oddalił nadzieje na obniżki stóp, a także po raz kolejny skrytykował groźby przedstawicieli PiS dotyczące likwidacji RPP jeśli ta nie będzie poluzowywała polityki monetarnej.
Nie sprawdziły się tym samym słowa minister finansów, która we wtorek w wywiadzie dla Naszego Dziennika wieściła, że "będzie postępowała systematyczna aprecjacja złotego". W czwartek podobnie jak przed świętami pojawiła się plotka o dymisji Teresy Lubińskiej. Miałaby ją zastąpić Zyta Gilowska. Rewelacje te bardzo szybko zostały zdementowane przez resort.
Jeśli już o ministerstwie mowa, to w czwartek poinformowało ono, że w I kwartale zaoferuje bony skarbowe o łącznej wartości 3,2-5,8 mld PLN oraz obligacje o łącznej wartości 5,8-8,3 mld PLN.