Triumf byków na rynku eurodolara był zdecydowany i bezdyskusyjny potwierdzając jednocześnie prezentowane w ciągu ostatnich kilku dni sygnały wyprzedzające. W efekcie trójfazowej silnej fali wzrostowej kurs wyszedł z dotychczasowej konsolidacji i uformował nowe ekstremum na poziomie 1,2080. Bez wątpienia iskrą, która roznieciła ten pożar były wczorajsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Opublikowany wczoraj w godzinach popołudniowych indeks obrazujący kondycję amerykańskiego przemysłu spadł w grudniu do 54,2 punktu z 58,1 punktu w listopadzie. Inwestorzy oczekiwali, że indeks spadnie do 57,5 punktów. Ucieczka od waluty amerykańskiej wynikała również z lepszych niż oczekiwano danych statystyczno-ekonomicznych z Eurostrefy. Indeks PMI obrazujący kondycję sektora przemysłowego wzrósł w grudniu do 53,6 punktu, czyli najwyższego poziomu od sierpnia 2004 roku, z 52,8 punktu w listopadzie. Prognozy wskazywały, że PMI wzrośnie do 53,3 punktów. Poziom 50 punktów oddziela wzrost od spowolnienia w przemyśle strefy euro. W grudniu na najwyższym poziomie od lipca 2004 roku znalazły się komponenty indeksu określające poziom nowych zamówień i produkcji. Indeks zatrudnienia wzrósł do 50,3 punktu, co oznacza że w ubiegłym miesiącu zatrudnienie w przemyśle strefy euro zwiększyło się po raz pierwszy od maja 2001 roku. Kulminacja negatywnych informacji dla zielonego nastąpiła w późnych godzinach wieczornych czasu polskiego, kiedy to podano do opinii publicznej protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Wydźwięk tego dokumentu potwierdził wcześniejsze założenia odejścia od dotychczasowej polityki stopniowego podnoszenia stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Lawina złych informacji zakończyła się więc lawiną osłabienia dolara względem euro, która ewidentnie wzmacniana była poprzez tzw. efekt owczego pędu.
Dzisiaj o godzinie 10:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym jedno euro wyceniane było na 1,2049 dolara. Środa nie będzie obfitowała w istotne dane makroekonomiczne można więc założyć, że nadal będziemy znajdować się pod wpływem wczorajszych nastrojów i przetasowań cen.
Sytuacja techniczna: prezentowane założenia wzrostów zostały w 100% zrealizowane. Negatywny sentyment do waluty amerykańskiej spowodował przejście przez wskazywany target 1,1960 i osiągnięcie nowego maksimum już w pobliżu figury 1,2100. Znajdujemy się więc obecnie w silnym, przyspieszonym trendzie wzrostowym. Z uwagi na skalę dotychczasowych wzrostów i układ wskaźników technicznych w perspektywie intra day możliwa staje się korekta, która wynikać będzie z realizacji zysków i zamykania części długich pozycji. Wsparcie, a jednocześnie pierwszy target dla lubiących ryzyko niedźwiedzi umiejscowić można w rejonie 1,1980 - 1,1970. Oporem w kontekście raczej bardziej psychologicznym niż technicznym jest obszar figury 1,2100.
RYNEK KRAJOWY
Środa, a przynajmniej jej pierwsza część to zdecydowane umocnienie się złotego na całym froncie wynikające przede wszystkim ze zmian cen na rynku światowym. O godzinie 10:30 jedno euro wyceniane 3,8350, a dolar na 3,1780. Zmiany wartości naszej waluty są obecnie determinowane czynnikami zewnętrznymi. Spadek wartości dolara względem euro o ponad dwa centy wygenerował spadki również na parze USD/PLN. Z kolei zejście kursu na USD/PLN przełożyło się w umocnienie złotego również do waluty europejskiej. W kontekście jednak najbliższych sesji wydaje się, że coraz wyraźniej zarysowywać się będą sygnały z naszego podwórka, które znacząco zmienić mogą obraz złotego. Chodzi tutaj przede wszystkim o dokonane i najprawdopodobniej planowane zmiany w składzie rządu premiera Marcinkiewicza. Po zachowaniach na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, której główne indeksy biją kolejne historyczne szczyty nie widać jeszcze nawet zalążków niepokoju. Mając to na uwadze pamiętajmy jednak generalną maksymę: " gdy wszyscy kupują i mówią, że na pewno będzie jeszcze lepiej Ty już sprzedawaj" Tak więc w dalszym ciągu nie można wykluczyć silniejszego osłabienia się złotego, szczególnie na krosie EUR/PLN, gdzie wartość euro systematycznie pnie się do góry. Obecny ruch na tej parze nie powinien dziwić, a odczytywać go można jako korektę ostatnich wzrostów. Nie wykluczone zatem, że po obronie wsparcia w rejonie 3,8200 dojść bardzo szybko może do powrotu w rejon ostatniego szczytu 3,8700. Na parze USD/PLN nakłuliśmy dołki z połowy grudnia, co w dłuższej perspektywie przesądzić może do kontynuacji spadków nawet do 3,1000. Z bardziej zdecydowanym rozstrzygnięciem kierunku trzeba jednak jeszcze zaczekać - przynajmniej do końca dzisiejszej sesji. Pamiętajmy bowiem, że spadki wyniosły prawie 10 groszy i niebezpieczeństwo technicznej korekty wzrostowej jest dość duże. Pierwszym sygnałem kontynuacji spadków będzie zamkniecie sesji poniżej 3,1700. W przeciwnym razie zobaczymy wzrosty z zasięgiem na 3,2200 - 3,2300.