Obserwowany od początku roku rajd naszej waluty jest cały czas kontynuowany. Dzisiaj rano w relacji do euro złoty był najmocniejszy od czerwca 2002 r., a w relacji do dolara od września ub.r. Za jedno euro płaci się 3,77 zł, a za dolara 3,12 zł. Wśród inwestorów nadal utrzymuje się ogromny optymizm, który dodatkowo zwiększyła sobotnia nominacja prof. Zyty Gilowskiej na stanowisko ministra finansów i wicepremiera od spraw gospodarczych. Jest to osoba uznawana za ekspertkę w dziedzinie finansów publicznych i daje gwarancje, iż rząd Kazimierza Marcinkiewicza będzie bardziej wiarygodny w tych kwestiach. W najbliższym czasie uwaga rynku skupi się jednak na teście siły obecnego gabinetu w parlamencie, czyli mowa o głosowaniu nad projektem tegorocznego budżetu, które zostało zaplanowane na najbliższą sobotę. Jeszcze w weekend przedstawiciele LPR i Samoobrony odgrażali się za nominację w resorcie finansów, aby dzisiaj rano zmienić zdanie. Andrzej Lepper przyznał nawet rozbrajająco, że budżet "pewnie zostanie przyjęty, bo nie ma wyjścia". W takiej sytuacji optymizm inwestorów zagranicznych sięgnął w zasadzie zenitu i dzisiaj rano byliśmy świadkami dosyć gwałtownego umocnienia się naszej waluty. W niepamięć poszły piątkowe słowa analityka agencji FITCH, który był dosyć sceptyczny co do realizacji tegorocznego budżetu (ciekawe czy po zmianie szefa resortu finansów zmieni zdanie), czy wypowiedzi premiera Marcinkiewicza o tym, że zbyt mocny złoty może zaszkodzić eksportowi i korzystnym dla gospodarki poziomem są okolice 3,90-4,00 dla EUR/PLN.
Czy w najbliższym czasie złoty może stracić na wartości? Patrząc w kalendarium już jutro rząd ma przyjąć nowy program konwergencji, czyli naszej ścieżki do strefy euro. Według plotek mają się w nim jednak znaleźć terminy wypełnienia kryteriów z Maastricht (2008-09) i przyjęcia euro (2010-2012). Dodatkowo najprawdopodobniej nie będzie też mowy o referendum, które zapowiadał wcześniej PiS - znajdzie się tam zapis, że to czy zostanie ono zwołane będzie zależeć od parlamentu. Czy takie informacje będą w stanie osłabić złotego?
W tym momencie jedynym czynnikiem, który może wpłynąć przynajmniej na zatrzymanie tempa aprecjacji naszej waluty może być zachowanie się dolara na rynkach światowych. Jak na razie jednak obserwowana korekta z 1,2180 do 1,2090 na EUR/USD jest ignorowana, chociaż jak pokazuje analiza techniczna ruch ten powinien być kontynuowany.
Analiza techniczna pokazuje, że po przebiciu okolic 3,78 na euro stały się one teraz oporem. Wsparciem można ulokować w rejonie 3,7550 i dalej w okolicach 3,70-3,72 (okolic, które były wyznaczane jako docelowe na I kwartał b.r.) W przypadku dolara na razie broni on wsparcia z września w okolicach 3,11. Jeżeli zostanie ono przełamane to sugerować będzie ruch na 3,06. Oporem są teraz okolice 3,13-3,14.
Rynek międzynarodowy: