Dolar dostał ogromny cios we wtorek wieczorem, kiedy po publikacji zapisków z ostatniego posiedzenia FED stało się jasne, że skala możliwych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych jest już raczej niewielka. Amerykańskiej walucie dodatkowo zaszkodziły gorsze wtorkowe dane o kondycji sektora wytwórczego oraz przede wszystkim te piątkowe z rynku pracy. Liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym wzrosła w grudniu zaledwie o 108 tys. Na rynku oczekiwano oficjalnie zwyżki o 200 tys., a nieoficjalnie mówiono o tym, że może być to nawet +250 tys. Fakt znacznego zrewidowania w górę danych za listopad nie pomógł.
Z drugiej strony europejskiej walucie pomogły dane ze strefy euro. We wtorek okazało się, że w grudniu sezonowo skorygowana liczba bezrobotnych w Niemczech spadła o 110 tys. Na rynku oczekiwano ok. 10 tys. zniżki. Pozytywne sygnały dotyczyły również aktywności sektorów wytwórczego i usług oraz nastrojów w gospodarce w całej strefie euro.
W najbliższych dniach napłynie kolejna seria danych makro z USA. Według prognoz mają być one dobre dla dolara. Deficyt handlowy za listopad oczekiwany jest na poziomie 65,9-66,2 mld USD wobec -68,9 mld USD w październiku, kiedy był rekordowo wysoki. Z kolei wskaźnik cen importu oraz ceny produkcji sprzedanej przemysłu za grudzień mają być wyższe niż w listopadzie. Ten ostatni fakt może podnieść nadzieje na kolejne podwyżki stóp przez FED. Jeżeli chodzi o informacje z innych regionów to warto uważać 12-ego stycznia. Na czwartkowym posiedzeniu o poziomie stóp procentowych zadecyduje zarówno Bank Anglii jak i Europejski Bank Centralny. Choć rynek nie spodziewa się ich zmiany to ważny będzie ton komunikatów. W przypadku pierwszego z banków na rynku mówi się o już niedługiej obniżce stóp, a w przypadku drugiego o rychłym zacieśnieniu polityki monetarnej.