O dużym wykupieniu oscylatorów pisaliśmy już w piątek, jednakże nie zraziło to traderów do wykorzystania dobrych danych o nowych miejscach pracy do przetestowania szczytów. Teraz zamykają oni pozycje w oczekiwaniu na komentarz z ECB i świeże dane z gospodarki amerykańskiej. W czwartek informacje o deficycie handlowym, które według oczekiwań analityków (-66 mld USD) powinny lepsze niż przed miesiącem (-68,9 mld USD), a w piątek ważne dane o inflacji i sprzedaży detalicznej. Kurs eurodolara po przełamaniu szybkiej lini trendu ubiegłotygodniowych wzrostów umacniał się. Spory popyt na euro pojawił się w strefie 1,2060/70.
W pierwszym dniu kontaktów z rynkiem jako minister finansów profesor Zyta Gilowska swoimi słowami i wcześniejszą postawą umocniła złotówkę w stosunku do euro o ponad 1%. Zapowiadając reformę finansów publicznych a także równoległe prace nad uproszczeniem systemu podatkowego, pani minister nie pozostawia inwestorom wyboru - na razie należy grać tylko w jedną stronę. Słowa takie jak: "postulowana kontrola wydatków, zmniejszenie marnotrawstwa, egzekwowanie dyscypliny budżetowej" w ustach pani minister brzmią wiarygodnie, mimo iż rząd ma wyraźne skłonności do rozdawnictwa. Dodatkowo usłyszeliśmy zapewnienia o szybkim przyjęciu euro. Oczywiście dopiero, gdy będziemy gotowi. Wszystko to sprawia, że złotówka przebija się przez kolejne wsparcia a po rynku krążą plotki, że londyńskie banki kupują bardzo dużo złotówki i wydają rekomendacje o jej dalszym umocnieniu do poziomu 3,65. Na razie dwukrotnie dzisiaj został obroniony kluczowy poziom ok. 3,76, co oznacza najniższy kurs od czerwca 2002. Z kolei cena dolara wobec złotówki znalazła się na najniższym poziomie od marca 2005 roku (czterokrotny test poziomu 3,11).