Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 11 stycznia 2006 r. , godz. 9:49 Złotówka zaczęła tracić Rynek krajowy:

Publikacja: 11.01.2006 09:01

Wtorek przyniósł nieznaczne osłabienie się złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł do 3,7750 zł, a USD/PLN do 3,1270 zł. W pewnym momencie za jedno euro płacono jednak nawet 3,7950 zł, a za dolara 3,15 zł. Dzisiaj rano wspólna waluta kosztowała 3,7880 zł, a "zielony" 3,14 zł.

Nieco gorsze notowania naszej waluty to wynik informacji jakie wczoraj napłynęły na rynek. Rano premier Kazimierz Marcinkiewicz poinformował, iż niepokoi go zbyt silny złoty i na ten temat dyskutował już z prof. Zytą Gilowską, ale zamierza podjąć także rozmowy z osobami odpowiedzialnymi za politykę pieniężną (w tym z wiceministrami finansów). To wzbudziło pewne nadzieje, że rząd da sygnały odejścia od krytykowanej zwłaszcza przez NBP i RPP polityki zarządzania długiem. Nic takiego jednak się nie stało. Premier lakonicznie poinformował później, iż będą podejmowane pewne, ale niezbyt "radykalne" działania, a siła naszej waluty wynika głównie z dobrych fundamentów gospodarczych, a nie działań Ministerstwa Finansów. Po południu wiceminister finansów Cezary Mech przyznał, że styczniowe plany co do emisji euroobligacji nie zostaną zmienione i już 18 stycznia rozpocznie się 6-dniowy "roadshow" wśród inwestorów zagranicznych. W międzyczasie pojawiło się także kilka innych dosyć ważnych informacji. Przyjęcie przez rząd nowego programu konwergencji opóźni się najprawdopodobniej o tydzień, a PiS zamierza przesunąć sobotnie głosowanie nad budżetem o kilka dni. Ta ostatnia informacja na początku mogła wydać się dosyć tajemnicza i zbiegła się z wypowiedziami Donalda Tuska z PO o ponowieniu rozmów koalicyjnych pomiędzy PIS a PO. Do tego dosyć krytycznie podchodzi jednak PIS, a sama PO i tak przedstawiła pakiet 70 poprawek do przyszłorocznego budżetu, które mają doprowadzić do obniżenia deficytu budżetowego do 27 mld zł. Zdaniem obserwatorów pewne pole do rozmów pomiędzy PIS a PO jest, ale pozycja Platformy została osłabiona. Zresztą to, że ugrupowanie Donalda Tuska zaczyna wchodzić w trend spadkowy dobrze pokazują ostatnie sondaże...

Dzisiaj kluczową informacją na rynku będzie przetarg 10-letnich obligacji o wartości 2,8 mld zł. Nie wydaje się, aby jej przebieg wpłynął znacząco na notowania złotego. Od wczoraj obserwujemy korektę na rynkach emerging markets po wcześniejszych sporych wzrostach tamtejszych walut. Wydaje się zatem, że ruch ten może jeszcze nieco potrwać, zwłaszcza, że dzisiaj na większą przecenę może być narażony chociażby węgierski forint z racji możliwych krytycznych uwag ze strony Komisji Europejskiej nt. wykonania tamtejszego budżetu. Naruszenie oporu na 3,7850 przez EUR/PLN powoduje, że są szanse na ruch nawet do 3,80-3,8060. Krótkoterminowym wsparciem są okolice 3,77. W przypadku USD/PLN opór można zlokalizować na 3,1580, a wsparcie w okolicach 3,1250-3,13.

Rynek międzynarodowy:

Wtorek nie przyniósł rozstrzygnięcia na EUR/USD. Notowania oscylowały w przedziale 1,2040-1,2105. Europejskiej walucie nie pomogły zbytnio rewelacyjne dane z Niemiec, które zostały podane o godz. 11:00, może dlatego, że na rynku po cichu liczono na tak dobrą figurę. W styczniu indeks nastrojów wśród analityków (ZEW) wzrósł do rekordowego poziomu 71 pkt. Na rynku oczekiwano też sporej zwyżki, ale do 65 pkt. z 61,6 pkt. w grudniu. Z kolei po południu nadeszły informacje o listopadowych zapasach w USA, które były zgodne z oczekiwaniami. W międzyczasie pojawiły się także informacje związane z kwestią irańskiego programu jądrowego, chociaż fakt ten większe zainteresowanie wzbudza wśród inwestorów na rynku ropy. Zwyczajowo z początkiem roku na rynku zaczęto także spekulować nt. dywersyfikacji dolarowych aktywów rezerwowych zwłaszcza przez kraje azjatyckie. W amerykańskim "Washington Post" pojawiły się głosy, że na taki krok mogą zdecydować się w przyszłości Chińczycy. Natomiast japoński minister finansów, Sadakazu Taginaki zaprzeczył , aby było to przez niego rozważane.Dzisiaj rynek nie otrzyma istotnych danych makro. Inwestorzy zatem będą "pozycjonować" się pod jutrzejsze wydarzenia - listopadowy deficyt handlowy USA, który może być niższy o ponad 2,5 mld USD niż w październiku, a także posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, którego komunikat może dać wskazówki co do terminu zacieśnienia polityki pieniężnej w przyszłości. Nietrudno zauważyć, że oba te czynniki się znoszą, zatem raczej nie należy oczekiwać dzisiaj większych zmian w notowaniach EUR/USD. Analiza techniczna sugeruje jednak, że może dojść do udanej próby naruszenia ważnego wsparcia na 1,2040 i spadku w rejon 1,2010-20. Oporem są okolice 1,2080.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama