Dopiero o godzinie 14:30 euro umocniło się o 50 pipsów wobec dolara, gdy inwestorzy "na szybko" odczytali dane o dynamice sprzedaży detalicznej jako oznakę słabnącego popytu wewnętrznego. Tak naprawdę, sprzedaż detaliczna w ostatnim miesiącu roku 2005 wzrosła o 0,7% (wobec prognozowanego 0,9%), jednakże dane z poprzednich 2 miesięcy zrewidowano do góry o 0,4%. Większy łączny wzrost odnotowano głównie za sprawą większej sprzedaży samochodów i benzyny. Drugi raport pokazał, że indeks cen producentów (PPI) wzrósł w grudniu o 0,9%. Inflacja większa od oczekiwanej przez analityków (0,7%) wynika ze wzrostu cen energii o 3,1% w grudniu (ceny paliwa +12,7% m/m). Jednakże po wyłączeniu bardzo zmiennych kosztów energii ceny producentów wzrosły zaledwie o 0,1% (wobec oczekiwanych 0,2%), co świadczy o pomału wygasającej presji inflacyjnej. Mieszane informacje z gospodarki amerykańskiej nie powinny mieć wpływu na decyzję Fed, który najprawdopodobniej podniesie stopy procentowe 14-ty raz z rzędu.

Na wykresach intraday widać niezdecydowanie inwestorów, którzy czekają z zajęciem dużych pozycji na wyraźny sygnał wybicia z przedziału (1,20 -1,21), w którym znajduje się kurs eurodolara przez ostatnie 24 godzimy.

Podczas dzisiejszej sesji notowania złotówki niewiele się zmieniły. Kurs złotego do dolara poruszał się w przedziale 3,15 - 3,165, a dla eurozłotego ograniczeniami dziennych wahań były poziomy 3,80 i 3,8215. Rano można było zaobserwować wyprzedaż polskich aktywów i najniższe notowania złotego w tym tygodniu, jednakże wraz z upływem czasu pojawiał się popyt na polską walutę. W trwalszym umocnieniu złotego przeszkadzają informacje o ewentualnej koalicji rządowej PiS z Samoobroną i PSL, które skutecznie odstraszają inwestorów od polskich akcji i waluty.