Wczorajszą sesję na rynku złotego można podzielić na dwie części. Pierwsza przyniosła umocnienie złotego, a druga odwrotnie. W efekcie na EUR/PLN po spadku do 3,83-3,8350 zł po południu powróciliśmy do 3,8570 zł. Na USD/PLN było podobnie - zniżka do 3,17-3,1750 zł i powrót do 3,19 zł. Dzisiaj rano złoty wprawdzie nieco ustabilizował się, ale nadal pozostawał słaby. Przed godz. 10:00 za jedno euro płacono 3,8530 zł, a za dolara 3,1930 zł.
Przed południem inwestorzy liczyli na uspokojenie się sytuacji w polityce, które mogła przynieść (przynajmniej chwilowo) "koalicja programowa" PIS-Samoobrona-LPR-PSL na warunkach PiS. Pomogły też także wypowiedzi minister finansów Zyty Gilowskiej. Stwierdziła ona, iż kluczowa dla niej jest przejrzystość finansów państwa i poprawa organizacji sektora publicznego, gdzie można znaleźć dodatkowe oszczędności. Dlatego też nie wyobraża ona swojej pracy w przypadku rozpisania wcześniejszych wyborów - to pokazało pewną pozytywną determinację działań MF. Odniosła się także do perspektyw obniżek stóp procentowych przyznając, iż jest pole do takich działań. W kwestii przyjęcia euro przyznała, że powinniśmy wejść do systemu ERM-II dopiero po spełnieniu wszystkich kryteriów i nie chodzi tutaj o konkretną datę.
Sytuacja zmieniła się po godz. 15:00. Podczas konferencji prasowej w Częstochowie lider PiS, Jarosław Kaczyński przyznał, iż nie wyklucza rozszerzenia paktu stabilizacyjnego o rozwiązania sugerowane przez inne ugrupowania. Odniósł się tutaj do ustawy o banku centralnym i propozycji socjalnych. Dodał jednak, iż zmiany będą mogły być dokonywane w "ramach możliwości". Ta bardzo zaskakująca wypowiedź może być bardzo złym sygnałem, że PiS zaczyna kierować się w stronę populistów. Przypomnijmy, że Samoobrona, LPR i PSL opowiadają się za zmianą ustawy o NBP i dopisaniem do niej sformułowania dotyczącego dbania o wzrost gospodarczy.
Przecena złotego została nieco powstrzymana po publikacji danych GUS o godz. 16:00. Jak podał Główny Urząd Statystyczny w grudniu produkcja przemysłowa wzrosła aż o 9,2 proc. r/r i spadła o 1,7 proc. m/m, podczas kiedy oczekiwano 7,5-8,0 proc. r/r. Z kolei ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 0,5 proc. r/r, podczas kiedy oczekiwano zwyżki o 0,8 proc. r/r. Nie są to może zbyt jednoznaczne dane, ale nie wynika z nich, aby RPP miała nie obniżyć stóp procentowych. Tyle, że w kontekście wydarzeń politycznych to może okazać się tylko teorią.
Wieczór przyniósł kolejne zwroty w polityce. Marszałek Sejmu Marek Jurek zadecydował, że głosowanie nad budżetem odbędzie się dopiero 24 I, a nie w najbliższym czasie jak chciała opozycja. To może sugerować, że idziemy jednak w kierunku wcześniejszych wyborów, ale nie do końca. Wydaje się bardziej, że PIS chce postawić swoich potencjalnych programowych współkoalicjantów z Samoobrony, LPR i PSL pod ścianą, co powoduje, że zgłaszane przez nich kosztowne propozycje (co najmniej 33,5 mld zł) nie zostaną zrealizowane - a to byłaby dobra informacja (zresztą negatywnie odniósł się do nich dzisiaj premier Marcinkiewicz). Jeszcze lepszą byłaby ta o możliwym porozumieniu pomiędzy Platformą a PIS. Wczorajsze rozmowy Donalda Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim dały cień szansy, ale czy przerodzi się to w coś większego? Dzisiaj dyskusje na ten temat mają być kontynuowane.