Taki ruch miał znamiona "wyrzucania z rynku"- inwestorzy dysponujący znacznymi środkami, chcieli zbadać, na jakim poziomie pojawi się mocniejszy popyt na euro. Tym samym wszystkie zlecenia stoploss na poziomie 1,2050 lub trochę poniżej zostały wykonane, a gwałtowny spadek gracze o mocnych nerwach mogli wykorzystać, aby zakupić bardzo tanio europejską walutę. Po tym fałszywym przebiciu wsparcia, euro szybko zaczęło zyskiwać wobec dolara. Pomogła informacja, podana przez agencję Reuters powołującą się na źródła w banku centralnym Iranu, że Iran planuje transfer wszystkich aktywów z powrotem do kraju. Zapowiedź wycofania pieniędzy z kont na całym świecie można odczytywać jako przygotowanie do wojny lub poważnych sankcji ze strony koalicji europejsko-amerykańskiej. O rosnącym niepokoju na arenie międzynarodowej świadczą wyraźnie rosnące notowania ropy naftowej (najwyższy poziom o końca września) i złota. Uspokojenie przyniosły dopiero wstępne dane o nastrojach konsumentów za styczeń publikowane przez Uniwersytet z Michigan, które wzrosły do najwyższego poziomu od 6 miesięcy (93,4 wobec prognozowanych 92,5). Podczas ostatnich godzin handlu może dojść do lekkiego umocnienia dolara, jednakże nie należy spodziewać wybicia z trwającej już 2 tygodnie konsolidacji eurodolara w przedziale 1,2000 -1,2180.

Na rynku krajowym złoty umocnił się w stosunku do euro do 3,8310 z poziomu 3,859. Za wzrostami polskiej waluty stoją inwestorzy zagraniczni, kupujący akcje na warszawskim parkiecie. Nie przeszkadzają im, nawet ostrzeżenia Fitcha, dla którego współpraca Pis z populistami może być podstawą do obniżenia ratingu dla Polski. Złoty wzmocnił się także do dolara z 3,1950 do poziomu 3,1680.