Wtorek przyniósł umocnienie złotego. Odchylenie od parytetu ponownie znalazło się powyżej 18 proc. po mocnej stronie. O godz. 16:15 za jedno euro płacono 3,8190 zł, a za dolara 3,11 zł. Dzisiaj rano aprecjacja naszej waluty nabrała tempa. O godz. 9:30 za jedno euro płacono już "tylko" 3,8030 zł, a za dolara 3,0970 zł.
Taki rozwój wypadków zawdzięczamy zarówno naszym krajowym czynnikom, jak i ponownym zainteresowaniem całym regionem. Na wartości zyskiwał wczoraj także węgierski forint, a czeska korona wzrosła do najwyższego poziomu w historii względem euro. Wydaje się, że tak zwana gra pod FED już się zaczęła, a inwestorzy mając w pamięci to co stało się na początku miesiąca po publikacji zapisków z grudniowego posiedzenia banku chcą wyprzedzić innych zajmując pozycje przed 31 stycznia. Dodatkowo do zakupów zachęcają także informacje jakie napływają z kraju. Opublikowane wczoraj gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej w grudniu, która wzrosła o 6,3 proc. r/r wobec prognozowanych 8,3 proc. r/r sugerują, że obniżka stóp procentowych przez RPP w najbliższym czasie staje się coraz bardziej realna. Zdaniem doradcy ekonomicznego premiera, Marka Zubera, może ona wynieść nawet 50 p.b. Dodatkowo można spodziewać się pewnego, krótkotrwałego uspokojenia sytuacji na scenie politycznej - wczoraj dokładnie o północy 269 głosami Sejm zaakceptował tegoroczny budżet. Chociaż obserwując w ostatnich tygodniach nasze "polskie piekiełko" pojawiło się kilka zgrzytów. Premier zaprotestował przeciwko kilku przyjętym, a tak naprawdę niezbyt wiele znaczącym poprawkom przyjętym przez posłów, dodając, że liczy, że zostaną one poprawione w Senacie. Tymczasem jak wiadomo w drugiej izbie parlamentu to PiS ma większość, więc "uwagi" premiera zostaną zrealizowane. W efekcie budżet ponownie powróciłby do Sejmu, który znów zacząłby debatować w efekcie prowadząc do tego, że prezydent Lech Kaczyński nie otrzymałby na czas budżetu do podpisu (mowa tutaj o końcu stycznia). Tymczasem w "Gazecie Polskiej" pojawił się wywiad z szefem PIS, Jarosławem Kaczyńskim, który przyznał, iż nie widzi innej alternatywy rządowej poza Platformą Obywatelską, ale na warunkach PiS W przeciwnym razie konieczne będą nowe wybory, chociaż zdaniem obserwatorów mogą one się okazać dla Prawa i Sprawiedliwości nieco ryzykowne. Czyżby zatem jednak gra w wybory? Na razie rynek nie bierze tego pod uwagę i słusznie, biorąc zmienność wydarzeń na polskiej scenie politycznej w ostatnim czasie. Większy wpływ na notowania złotego może mieć wczorajsza informacja o udanym uplasowaniu emisji euroobligacji w kwocie 3 mld EUR- część z tej kwoty w ciągu najbliższych tygodni trafi jako podaż na nasz rynek międzybankowy, co ponownie stanowić będzie wyraźny czynnik psychologiczny przemawiający za inwestycjami w złotówki.
Analiza techniczna pokazuje, że rozpoczęliśmy kolejną dynamiczną falę umocnienia się złotego. Pierwszym poważnym celem na drodze EUR/PLN będą teraz okolice 3,79-3,80. W przypadku USD/PLN przełamanie bariery 3,10 powoduje, że możliwa staje się zniżka do 3,05-3,06, w czym może pomóc zachowanie się EUR/USD. Oporami są odpowiednio 3,82 dla euro i 3,1150 dla dolara.
Rynek międzynarodowy:
Obserwowane wczoraj umocnienie dolara było mizerne i nie zapowiada, aby "zielony" miał w najbliższym czasie urosnąć w siłę. Notowania EUR/USD obniżyły się jedynie z 1,2320 do 1,2255 i to nie w jednym ruchu. Ostatnie straty "zielonego" były dosyć dotkliwe, a na rynku nie pojawiają się informacje mogące odwrócić ten trend.