O 14:30 poznaliśmy informacje o zamówieniach na dobra trwałe za grudzień, które wzrosły o 1,3% m/m (analitycy oczekiwali wzrostu o 1%). Dane za listopad zostały zrewidowane do 5,4%. Głównym motorem wzrostu są nadal zamówienia na środki transportu, chociaż dostawy samolotów cywilnych w tym miesiącu były mniejsze. Nawet bez bardzo zmiennych środków transportu zamówienia na dobra trwałe w Stanach Zjednoczonych urosły w tempie +0,9% m/m (drugi miesiąc z rzędu po rewizji danych za listopad). Taki wynik jest dobrym prognostykiem dla nowych inwestycji, dlatego niektórzy ekonomiści zaczynają podwyższać prognozy jutrzejszego wzrostu gospodarczego. Drugi raport o nowych podaniach o zasiłek dla bezrobotnych był także znacznie lepszy od oczekiwań analityków (288 tyś wobec 305 tyś prognozowanych). Po obu publikacjach bardzo szybko przetestowaliśmy wsparcie na 1,2230. Jednakże kilka dużych zleceń kupna euro pozwoliło wyjść kursowi eurodolara ponad 1,2250.

Czwartkowa sesja zgodnie z oczekiwaniami przyniosła spadek wartości złotego. Przecenie uległy także waluty naszego regionu (forint oraz korony: słowacka i czeska). Cena dolara w ciągu dnia przejściowo wzrosła do 3,1295-3,1310. Cena euro zwyżkowała do 3,8335-3,8355. O godz. 16:25 kurs EUR/PLN wynosił 3,8190, kurs USD/PLN 3,1165, a odchylenie -18,21 proc.

Osłabieniu złotego nie ma się co dziwić. Jurto ma być podpisywany "pakt stabilizacyjny", a Samoobrona i LPR zapowiedziały na w razie czego (czyt. do podpisania nie dojdzie i będą przedterminowe wybory) stworzenie wspólnego bloku politycznego. Dodatkowo premier Marcinkiewicz podkreśla, że trzeba zlikwidować RPP poprzez zmiany w konstytucji. W takich warunkach musi być nerwowo. I jest. Dodatkowo nastroje w regionie popsuła informacja o umieszczeniu Węgier przez agencję S&P na negatywnej liście obserwacyjnej.