Dopiero wypowiedź szefa Fed wzmocniła amerykańską walutę, która kosztował nawet 1,2120 za euro. Stopa funduszy federalnych został podniesiona do poziomu 4,5%, co było 14-tą podwyżką z rzędu o 25 pb. Usunięcie słowa "measured" z komunikatu, może sygnalizować, że jesteśmy już blisko zakończenia cyklu podwyżek w USA. Jednakże nieoczekiwany wzrost cen w gospodarce będzie wystarczającym powodem dla nowego szefa Fed do dalszego zaostrzania polityki monetarnej. Rano poznamy dane z eurolandu, które nie powinny zaskoczyć inwestorów i zmienić oczekiwań, co do jutrzejszej decyzji ECB (prognozy: PMI w przemyśle 54,1; stopa bezrobocia 8,2%). Ważne informacje i większa zmienność powrócą na rynek popołudniu. Istotny wskazówką będzie wskaźnik ISM w przemyśle, który wskaże stan koniunktury w tym sektorze w styczniu. Analitycy spodziewają się 55,4 punktu, odczyty powyżej 50 oznaczają wzrost. Umocnienie dolara ma też podstawy techniczne. Kurs nie przebił istotnego oporu, na poziomie 1,2190 (50% ostatniej fali wzrostów amerykańskiej waluty) i wynosi obecnie 1,2138.
Rynek krajowy
Podczas pierwszych godzin wtorkowej sesji notowania naszej waluty poszły w dół. Cena euro przejściowo wzrosła do 3,8415-25. Cena dolara zwyżkowała chwilowo do 3,1700-20. Inwestorzy w ciągu dnia z niepokojem oczekiwali na decyzję RPP. Jako, że ta ostatnia przesuwała się w czasie na rynku zaczęły pojawiać się pogłoski o tym, że być może Rada debatuje nad dwukrotnie głębszym niż oczekiwano, 50 pkt. "cięciem" oraz, że być może tym mocnym akcentem zechce zakończył cykl obniżek. Do dalszej przeceny złotego jednak nie doszło, a co więcej inwestorzy w kolejnej części handlu przystąpili gremialnie do sprzedaży walut. Cena dolara spadła do ok. 3,1350. Cena euro poszła w dół do ok. 3,8150/3,8200. Nasza waluta znalazła po pierwsze wsparcie w decyzji Rady, która jednak nie zaskoczyła, obniżyła stopy procentowe w Polsce o 25 pkt bazowych do najniższego poziomu w historii i co najważniejsze nie oddaliła szans na kolejne "cięcie". W opublikowanym o godz. 16:00 komunikacie podkreślono, że poluzowanie polityki pieniężnej jest wynikiem tego, że styczniowa projekcja inflacji, pokazuje ukształtowanie się inflacji w 2006 r. na niższym poziomie niż zakładał to ostatni raport z sierpnia ur. Drugim czynnikiem wzmacniającym złotego były informacje o tym, że w tajemnicy doszło do podpisania wstępnej umowy stabilizacyjnej pomiędzy PiS, a Samoobroną i LPR. A to oddala ryzyko przedterminowych wyborów. Trzecie wspomożenie dla naszej waluty dotarło z zagranicy, gdzie doszło do wzrostu kursu EUR/USD. Po czwarte można spekulować, że być może na rynku po raz kolejny pojawiły się zlecenia sprzedaży walut ze strony polskiego resortu finansów.
Początek środowej sesji nie przyniósł większych zmian na rynku. O godz. 09:20 kurs EUR/PLN wynosił 3,8165, kurs USD/PLN 3,1435, a odchylenie -17,96 proc. O godz. 08:00 NBP opublikował styczniową projekcję inflacji. Stwierdzono w nim, że ceny pozostaną poniżej poziomu 1,5 proc., aż do początku 2007 r., a inflacja powróci do celu dopiero na początku 2008 r. Zaplanowane na wtorek wieczorem głosowanie w Senacie nad budżetem nie odbyło się i zostanie przeprowadzone w trakcie dzisiejszego przedpołudnia.
Biorąc pod uwagę to, że wczorajsza decyzji RPP podtrzymuje oczekiwania na kolejną obniżkę stóp oraz to, że prawdopodobnie dojdzie do porozumienia pomiędzy PiS, Samoobroną i LPR zanosi się na to, że spadki kursów EUR/PLN i USD/PLN mogą się jeszcze nieco pogłębić. Nie jest wykluczone, że cena euro spadnie w okolice poziomu 3,8050, a cena dolara zniżkuje do ok. 3,1250. Jak na razie wszystko wskazuje jednak na to, że będą to dobre poziomy do ponownych zakupów walut.Marek Nienałtowski (Rynek krajowy)