Zaraz po publikacji raportu zaczęły rosnąć rentowności obligacji amerykańskich w oczekiwaniu na dalsze podwyżki stóp procentowych przez Fed (kontrakty na stopę procentową pokazują 90% szans na podwyżkę w marcu i 58% szans na podwyżkę na posiedzeniu pod koniec czerwca). Dolarowi trochę zaszkodziły słabszy wskaźnik ISM w sektorze usług, a także wzrost ryzyka geopolitycznego. Notowania ropy nafto podczas handlu w Azji wzrosły o 3% po wiadomości o przekazaniu sprawy Iranu do Rady Bezpieczeństwa ONZ, nie pomagają także zamieszki na Bliskim Wschodzie wywołane publikacjami karykatury Mahometa. Brak istotnych wskaźników ekonomicznych w pierwszej połowie tygodnia sprzyja wzrostowi walut wyżej oprocentowanych. Jednakże niska zmienność w tym tygodniu powoduje, iż nie należy oczekiwać dynamicznych ruchów w jedną lub drugą stronę. Pierwszą istotną barierą dla dalszych wzrostów dolara jest poziom 1,1950, gdzie można się spodziewać wzmożonego popytu ze strony banków centralnych. Próby wzmocnienia euro powinien ograniczyć silny opór na poziomie 1,2050 wynikający z linii trendu spadkowego. Notowaniom eurodolara na chwilę pomógł prezes ECB, który oznajmił, iż rynek ma racje oczekując podwyżki w marcu. Jednakże siła dolara szybko pomogła cenom wrócić do trendu spadkowego.
Na rynku krajowym notowania eurozłotego od rana zaczęły spadać, jednakże druga część dnia przyniosła wzrosty. Kurs wciąż tkwi w konsolidacji 3,80 - 3,84.
Autor: Marek Ślebioda