Po przetestowaniu 1,1995 inwestorzy znów zaczęli kupować dolary w oczekiwaniu na dobre dane z gospodarki amerykańskiej. O 14:30 ukaże się raport o nowych podaniach o zasiłek dla bezrobotnych (prognoza 285 tyś), które jeśli kolejny raz będą poniżej 300 tysięcy, zachęcą do kupowania amerykańskich aktywów. Pomoże też prezes oddziału Fed w Chicago Michael Moscow, który prawdopodobnie zasygnalizuje potrzebę dalszych podwyżek stóp procentowych i potwierdzi dobrą sytuację w gospodarce (19:15). Mocny dolar to także zasługa dzisiejszej aukcji obligacji 30-letnich. Zagrożeniem dla dalszej aprecjacji są jutrzejsze dane o deficycie handlowym, które powinny przypomnieć inwestorom o strukturalnych problemach gospodarki amerykańskiej. Rano Bank Japonii nie zmienił polityki monetarnej i dalej będzie zalewał rynek tanim pieniądzem. Na konferencji prasowej prezes Toshihiko Fukui powiedział, że jest zbyt wcześnie, aby podejmować tak istotne decyzje i odmówił komentarza, co do możliwości zakończenia miękkiej polityki monetarnej na kolejnym posiedzeniu w marcu. Bank Japonii potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby zebrać wystarczającą ilość dowodów o zakończeniu okresu deflacji w kraju kwitnącej wiśni. O 12:00 poznamy decyzję Banku Angli, który pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie (4,5%) szósty miesiąc z rzędu.
Rynek krajowy
Na rynku złotego nadal wieje nudą. Odchylenie naszej waluty od dawnego parytetu od początku tygodnia porusza się wokół poziomu -17,40 proc. (+/- 0,1 pkt proc.), a zmiany kursów są niewielkie. Cena euro, która od 25 stycznia pozostaje się w przedziale 3,8050-3,8450 w ostatnich dniach zawęziła i tak już wąski zakres zmian do 3,8100-3,8350. W związku ze spadkiem kursu EUR/USD cena dolara kształtuje się na nieco wyższych niż w zeszłym tygodniu poziomach, ale także ona ulega tylko nieznacznym oscylacjom 3,1750-3,2080. W czwartek o godz. 09:15 kurs EUR/PLN wynosił 3,8200, kurs USD/PLN 3,1905, a odchylenie -17,43 proc. Dzień wcześniej na zamknięciu (godz. 17:00) było to odpowiednio: 3,8240/3,1995/-17,29 proc. Reakcja złotego na ostatnie informacje napływające z rynku słowackiego była tylko nieznaczna i krótkotrwała. Jak na razie większym piętnem na kondycji naszej waluty nie odbiła się także sprawa sporu pomiędzy polskim rządem, a bankiem UniCredit. Podobnie rzecz się ma z obawami inwestorów o możliwe skutki jakie niesie dla rynków finansowych wprowadzenie w życie części ustaw towarzyszących paktowi stabilizacyjnemu. Chodzi tu głównie o planowane zmiany w NBP. W środę premier Marcinkiewicz po raz kolejny wspominał o konieczności likwidacji RPP w nowej konstytucji.
Wszystko wskazuje na to, że obserwowany już od 2 tygodni proces stabilizacji notowań euro do złotego już niedługo powinien ulec zakończeniu. W dalszym ciągu zakładamy, że z obecnego przedziału wahań wyjdziemy dołem, spadając do ok. 3,78-3,79. Będzie to jednak dobra okazja do ponownych zakupów waluty europejskiej i to w dłuższym horyzoncie czasowym.
Marek Nienałtowski (Rynek krajowy)