W grudniu według prognoz ekonomistów deficyt zwiększył się do 65 miliardów dolarów wobec 64,2 miliarda miesiąc wcześniej. Wzrost deficytu handlowego oznacza, że większa ilość dolarów musi być wymieniona na inne waluty w celu zapłacenia za import. Rano poznaliśmy dane o inflacji w Niemczech za styczeń, która spadła o -0,6% m/m, jednakże wciąż wynosi 2,1% r/r pozwalając oczekiwać jeszcze jednej podwyżki kosztu pieniądza w eurolandzie. Czynnikiem ryzyka dla inwestorów walutowych jest szczyt grupy państw G-8 w Moskwie podczas weekendu, na którym będą poruszane problemy światowej gospodarki: stałe kursu w państwach Azji, rosnące deficyty w USA i słaby wzrost gospodarczy w strefie euro. Technicznie ciągle kluczowym jest wsparcie na poziomie 1,1910 i dopiero przebicie tego poziomu pozwoli wierzyć w kontynuację wzrostów wartości dolara. Od góry barierą jest poziom 1,2015.
Rynek krajowy
Złoty rośnie w siłę. W czwartek w końcu doszło do wybicia się kursu EUR/PLN z wąskiego przedziału wahań 3,8050-3,8450, w którym to pozostawał od 25 stycznia. Tak jak to zakładaliśmy w naszych ostatnich prognozach nastąpiło to dołem. Cena euro spadła do ok. 3,7800. W dół do ok. 3,1500/50 poszła także cena dolara. "Urwanie" się notowań naszej waluty nastąpiło po południu w okolicach zamknięcia sesji i wkrótce po nim. Zmniejszona płynność sprzyjała spadkom obu kursów. Tak jak należało tego oczekiwać, po tak silnym ruchu, na początku piątkowego handlu pojawili się jednak chętni do ponownych zakupów walut. O godz. 09:50 kurs EUR/PLN wynosił 3,7825, kurs USD/PLN 3,1610, a odchylenie -18,23 proc.
O tak gwałtownym wzmocnieniu złotego w czwartek zadecydowało kilka czynników, zarówno zewnętrznych jak i krajowych. Jeżeli chodzi o te pierwsze to poprawie uległy nastroje w regionie. Zyskały korony: słowacka i czeska, a także węgierski forint. O czynnikach krajowych po części można spekulować. Na rynku mówi się o tym, że po pierwsze mogło dojść do sprzedaży ze strony resortu finansów walut pochodzących z emisji zagranicznych obligacji, a po drugie krążą plotki o wycieku informacji nt. wykonania budżetu za styczeń. W piątek Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów poinformowała, że w pierwszym miesiącu tego roku zanotowano 600 mln nadwyżkę. Dwa poprzednie lata zaczynaliśmy od deficytu. Wpływ na wzmocnienie naszej waluty mogły mieć też wczorajsze słowa premiera o tym, że porozumienie polskiego rządu z bankiem UniCredit zostanie osiągnięte oraz o tym, że po podpisaniu paktu stabilizacyjnego nie ma zagrożeń dla niezależności NBP. Kolejnym czynnikiem mógł być początek gry inwestorów pod najbliższą decyzję RPP. Publikowane w przyszłym tygodniu dane z Polski powinny przybliżyć kolejną obniżkę stóp procentowych. I choć Leszek Balcerowicz studzi zapały inwestorów, to nadzieja na "cięcie" już w lutym jest bardzo silna.
Wyraźne wzmocnienie złotego stanowi naszym zdaniem okazję do ponownych zakupów walut. Dla kursu EUR/PLN poziomy do kupna znajdują się na 3,7800. Z kolei dla kursu USD/PLN jest to 3,1500. Jak na razie zakładamy skromny ruch do góry odpowiednio do 3,8100 i 3,1800.