Tak silna aprecjajca złotego zrodziła na rynku podejrzenia o to, że na rynku ponownie "zainterweniował" resort finansów sprzedając waluty pochodzące z emisji z zagranicznych obligacji. Tych spekulacji oczywiście nie można było zweryfikować. Wzmocnienie polskiej waluty można tłumaczyć także doniesieniami z tego samego ministerstwa o tym, że w pierwszym miesiącu tego roku w budżecie pojawiła się 600 mln nadwyżka. Warto przypomnieć, że dwa poprzednie lata zaczynaliśmy od deficytu. Informację tą podała w piątek Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów. Według pogłosek rynkowych część graczy prawdopodobnie jednak znała te doniesienia już w czwartek po południu, kiedy to nastąpiła główna fala zakupów naszej waluty. Wpływ na zwyżkę złotego mogły mieć także czwartkowe słowa premiera o tym, że porozumienie polskiego rządu z bankiem UniCredit zostanie osiągnięte oraz o tym, że po podpisaniu paktu stabilizacyjnego nie ma zagrożeń dla niezależności NBP. Kolejnym czynnikiem wspierającym naszą walutę był także początek gry inwestorów pod najbliższą decyzję RPP. I choć Leszek Balcerowicz studził zapały inwestorów, to nadzieja na "cięcie" już w lutym, bądź marcu była bardzo silna. Tak jak należało tego oczekiwać, po tak silnym ruchu w dół obu kursów na rynku pojawili się jednak chętni do ponownych zakupów walut. Pomógł w tym spadek kursu EUR/USD. W piątek o godz. 16:55 cena euro wynosiła 3,7785, cena dolara 3,1729, a odchylenie -18,16 proc.
Najbliższe dni na rynku złotego będą bardzo ciekawe. Po pierwsze opublikowana zostanie cała masa bardzo ważnych danych z polskiej gospodarki. W poniedziałek poznamy stan rachunku obrotów bieżących za grudzień, w środę inflację, zatrudnienie, i wynagrodzenia za styczeń, a w piątek produkcję przemysłową i jej ceny w tym samym miesiącu. Wszystkie te informacje będą oczywiście odczytywane poprzez pryzmat najbliższej decyzji RPP. Jak na razie większość analityków oczekuje, że stopy w lutym pozostaną bez zmian. Drugim czynnikiem będą wydarzenia na arenie międzynarodowej, gdzie zanosi się na bardzo gorący tydzień.