Na zamknięciu sesji w dniu 3 lutego była ona równa 1,2024. Publikowanych zarówno ze Stanów Zjednoczonych jak i ze strefy euro danych makroekonomicznych było jak na lekarstwo. Jedynie w piątek okazało się, że w deficyt handlowy USA w grudniu wyniósł 65,68 miliarda dolarów, był nieco wyższy niż w oczekiwaniach (-65 mld USD) i w listopadzie (-64,69 mld USD). Amerykańska waluta zyskiwała przede wszystkim na fali oczekiwań inwestorów na to, że proces podwyżek stóp procentowych w USA będzie jeszcze przez pewien czas kontynuowany. Z drugiej strony informacje z niemieckiej gospodarki, o produkcji przemysłowej i zamówieniach w przemyśle za grudzień były słabe i postawiły pod znakiem zapytania ewentualne zacieśnienie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny już w marcu. Zarówno Bank Anglii jak i bank centralny Japonii nie zmieniły poziomu stóp procentowych, ale z tej drugiej instytucji napłynęły sygnały o tym, że już niedługo możliwe jest zakończenie bardzo liberalnej polityki pieniężnej.
W najbliższych dniach na rynku EUR/USD może być gorącą. Po pierwsze zaplanowana jest publikacja całej masy danych makro zarówno z USA jak i z Eurolandu. Jeżeli chodzi o ten pierwszy region to poznamy m.in. informacje o: sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i jej cenach za styczeń, napływie kapitałów netto za grudzień, nastrojach konsumentów za luty oraz aktywności sektora wytwórczego w okręgu Nowego Jorku i Filadelfii w tym samym miesiącu. Z kolei kluczowe dane z tego drugiego obszaru te o PKB Niemiec i Eurlandu za IV kwartał, a także publikacje te o: niemieckim wskaźniku ZEW za luty i produkcji przemysłowej strefy euro za grudzień. Wydaje się jednak, ze uwaga rynków skupi się przede wszystkim na innym wydarzeniu. 15 i 16 lutego nowy szef FED będzie przedstawiał w amerykańskim Kongresie półroczny raport z wykonania polityki monetarnej przez FED. To co podczas swojego pierwszego publicznego wystąpienia powie Ben Bernanke pozostaje wielką niewiadomą.