Opublikowane wczoraj dane makro z USA w zdecydowanej większości były bardzo dobre. Liczba nowych inwestycji budowlanych wzrosła w styczniu o 14,5 proc. do 2,276 mln i była najwyższa od 1973 r. Z kolei pozwolenia na nie zwyżkowały o 6,8 proc. do 2,217 mln. Na rynku oczekiwano odczytu na poziomie odpowiednio: 2,000 i 2,062 mln. Co więcej, ceny importu poszły do góry w styczniu m/m o 1,3 proc. Tu prognozowano odczyt na poziomie 0,9-1,0 proc. Dodatkowo indeks mierzący aktywność sektora wytwórczego w okręgu Filadelfii wzrósł w luty do 15,4 z 3,3 w styczniu i 9,0 według analityków. Rozczarowały nieco jedynie dane o "tygodniowym bezrobociu", które zwyżkowało o 19 tys. do 297 tys. Nowy szef FED podczas swojego czwartkowego wystąpienia w Senacie nie wniósł nic nowego na rynek. Podobnie jak w środę w Izbie Reprezentantów mówił, że gospodarka jest mocna, a ryzyko wzrostu inflacji istnieje. W takich warunkach pole do dalszego wzrostu stóp procentowych jest otwarte.
Rynek eurodolara cały czas pozostaje powyżej poziomu 1,1850-1,1860. Wszystko wskazuje na to, że jeśli dziś nie zdołamy spaść poniżej tej bariery, to najbliższe dni mogą przynieść korektę wzrostową kursu i to wyraźną. Na piątek zaplanowano publikację danych z eurostrefy o produkcji przemysłowej za grudzień oraz z USA o cenach produkcji sprzedanej przemysłu za styczeń i nastrojach konsumentów za luty. W Stanach czeka Nas długi weekend. W poniedziałek Amerykanie obchodzą Dzień Prezydenta.
Rynek krajowy
Złoty w natarciu. Na początku piątkowej sesji kurs EUR/PLN spadł do 3,7565-85. Znalazł się zatem na takich samych poziomach jak 9 stycznia, co oznacza, że cena euro była najniższa od czerwca 2002 r. Naszej walucie pomogły słowa Zyty Gilowskiej. Pani wicepremier w czwartek wieczorem powiedziała w wywiadzie telewizyjnym, że w jej opinii realną datą przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty jest rok 2011. Gilowska jako pierwszy przedstawiciel nowego rządu podała konkretną datę możliwej akcesji do strefy euro i choć słowa te były jedynie wyrazem jej prywatnych poglądów, to zostały dobrze odebrane na rynku. Z kolei kurs USD/PLN pozostawał w przedziale 3,1610-3,1705. O godz. 9:45 cena euro wynosiła 3,7575, cena dolara 3,1630, a odchylenie -18,53 proc.
Złoty cały czas pozostaje pod pozytywnym wpływem oczekiwania inwestorów na to, że Rada być może już w lutym obniży poziom stóp procentowych w Polsce. Prezes NBP w czwartek po raz kolejny chłodził nadzieje mówiąc, że "same dane za styczeń nie są żadną przesłanką do podejmowania decyzji". Niewiele to jednak dało. Uczestnicy rynku wierzą po prostu w to, że środowe opublikowanie przez GUS danych o inflacji i wynagrodzeniach otwiera drogę do "cięcia". Dziś po południu czeka Nas kolejna porcja bardzo ważnych z punktu widzenia decyzji RPP informacji z tej instytucji. Analitycy spodziewają się, że w pierwszym miesiącu tego roku produkcja przemysłowa wzrosła r/r o 9,4-9,8 proc., a jej ceny r/r poszły do góry o 0,6 proc. Udane i trwałe przebicie w dół poziomu 3,7600 otwiera kursowi EUR/PLN drogę do spadku w kierunku kolejnego wsparcia zlokalizowanego na 3,7380. Z takim zejściem może być jednak bardzo ciężko.