Tutaj trend aprecjacji krajowej waluty jest jak widać z całą stanowczością kontynuowany. Nasza waluta umacnia się po ustaniu politycznej niepewności, jaka pojawiła się na początku tygodnia w związku z ustaniem ryzyka politycznego, związanego z przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Po raz kolejny okazało się zatem, że zatrzymanie trendu jednorazowymi impulsami jest niemożliwe i po chwilowych zawirowaniach zyskuje on jeszcze na sile.
Ostatnie dni to również dość spory wysyp danych makroekonomicznych. Nie ma chyba sensu rozpisywać się szczegółowo nad nimi tym bardziej, że nie wpłynęły nawet znacząco na rynek. W zasadzie główną atrakcją minionego tygodnia były wystąpienia nowego szefa FED, Bena Bernanke. Odczytano z niego, że będzie on kontynuował politykę prowadzoną przez Alana Greenspana. Amerykańska gospodarka rozwija się na tyle dobrze, że hamowanie inflacji kolejnymi podwyżkami stóp procentowych nie powinno jej zaszkodzić. Najbardziej inwestorzy obawiali się wpływu tychże podwyżek stóp na rynek nieruchomości. Zaskakująco dobre dane z minionych dni na temat ilości wydanych pozwoleń na budowy oraz ilości faktycznie rozpoczętych inwestycji budowlanych skutecznie rozwiewają wątpliwości, że rynek ten dostaje zadyszki. Przynajmniej na chwilę obecną. Najbliższe dni będą już nieco mniej obfite w publikacje makroekonomiczne. W USA w poniedziałek rynki finansowe są zamknięte (urodziny Washington'a), zatem pierwsze publikacje pojawią się we wtorek, a zaczynamy od razu od decyzji FED w sprawie poziomu stóp procentowych. Poznamy również indeks wskaźników wyprzedzających LEI. Na środę zaplanowano dane o inflacji w cenach konsumentów, natomiast na czwartek zmiany zapasów paliw oraz tygodniowe dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Tydzień zakończymy publikacjami danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Jak więc widać, tydzień będzie raczej w publikacje skromny. Proponuję teraz spojrzeć na sytuację techniczną na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Ostatnie dni na parze eurodolara nie przełożyły się jakoś specjalnie na zmianę technicznej sytuacji. Od końca stycznia rynek jest cały czas pod wpływem podaży. Obecnie można mówić o pojawieniu się spadkowego kanału, na którego górnym ograniczeniu zakończyliśmy piątkowe notowania (ok. 1.1940). Jeśli udałoby się teraz bykom nieco wyraźniej wybić z niego górą, sugerowałoby to możliwość zapoczątkowania korekty ostatniego spadku. Kolejnymi oporami byłyby 1.2025 oraz 1.2110. W ujęciu średnioterminowym rynek nadal zmaga się z poziomem linii szyi 2-letniej RGR. Obecnie można tu również mówić o pojawieniu się spadkowego kanału. Przy założeniu, że miałby być on dalej wypełniany, liczyć należałoby się teraz z możliwością spadku cen w stronę 1.1450, czyli do ograniczenia dolnego. Oporem o średnioterminowym znaczeniu będą teraz okolice styczniowych maksimów przy 1.2320 oraz wyżej także 1.26.