Wpływ na dzisiejsze wahania miała poranna publikacja prasowa sugerująca, że tegoroczna dziura budżetowa może być wyższa niż to wcześniej zakładano w wyniku przeszacowania dochodów z podatku PIT, VAT i akcyzy. Ministerstwo finansów jednoznacznie nie określiło się w tej materii, a premier Marcinkiewicz stwierdził, że tegoroczny budżet nie jest zagrożony. Tyle, że rynek może zacząć obawiać się tego, iż w samym rządzie nie będzie zbytniej woli politycznej do koniecznego, jak to wspomniała wczoraj wicepremier Zyta Gilowska, ograniczania wydatków. Po wczorajszym odrzuceniu przez rząd projektu ustawy Samoobrony o paliwach rolniczych pojawiły się pierwsze "zgrzyty". Dzisiaj po południu lider Samoobrony, Andrzej Lepper powiedział, iż będzie domagał się jak najszybszego zwołania Rady Sygnatariuszy umowy stabilizacyjnej. Czy to oznacza możliwość pojawienia się kryzysu rządowo-parlamentarnego? Czas pokaże, ale dla inwestorów takie informacje nie powinny stanowić większego zaskoczenia. Jak na razie politycy chyba zaczynają czuć "powagę sytuacji" - szef klubu parlamentarnego PIS, Przemysław Gosiewski powiedział dzisiaj, że Sejm mógłby zająć się ustawą o NBP dopiero za 3 miesiące. Nie odwołał jednak swojego krytycznego stosunku do samej RPP. Poza wydarzeniami z kraju równie ważne było dzisiaj zachowanie się rynków emerging markets. Tam jednak po rannym ruchu dalsza przecena walut została w kolejnych godzinach wyhamowana. Pomogły w tym po części dane o styczniowej inflacji konsumenckiej w USA, która pokazała, że presja na wzrost cen jest umiarkowana. Główny wskaźnik CPI był wprawdzie wyższy od oczekiwań i wyniósł 0,7 proc. m/m wobec prognozowanych 0,5 proc. m/m, ale z wyłączeniem zmian cen żywności i energii wyniósł tyle, ile oczekiwano, czyli 0,2 proc. m/m. To sprawiło, że po spadku do 1,1862 na rynku EUR/USD doszło do odreagowania w rejon 1,1880-90. Dalsze zachowanie się tego kursu będzie zależało od jutrzejszych danych IFO z Niemiec.

Autor: Departament Doradztwa i Analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers