Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek międzynarodowy Wczorajsza sesja nie przyniosła większego rozstrzygnięcia na rynku eurodolara. Rynek nadal pozostaje niezdecydowany, co do kierunku ruchu w najbliższych dniach. Wczoraj wyraźniejsza próba zejścia w dół EUR/USD została powstrzymana już w okolicach 1,1860 i wieczorem rynek powrócił powyżej 1,19.

Publikacja: 23.02.2006 09:22

Dzisiaj rano sytuacja wiele się nie zmieniła. O godz. 8:53 za jedno euro płacono 1,19 dolara. Wczorajsze dane o inflacji konsumenckiej za styczeń pokazały wprawdzie jej większy od oczekiwanego wzrost ( o 0,7 proc. m/m wobec spodziewanych 0,5 proc. m/m), ale wyraźniej obserwowany wskaźnik bazowy, który nie uwzględnia zmian cen żywności i energii wyniósł tyle, ile oczekiwano, czyli 0,2 proc. m/m. Inwestorzy pokładają jednak spore nadzieje w zaplanowanym na jutro wystąpieniu nowego szefa FED, Bena Bernanke na Uniwersytecie w Princeton. Rynek uwzględnia już w 100 proc. marcową podwyżkę stóp procentowych do 4,75 proc., a szanse na taki ruch w maju do 5,0 proc. wzrosły do 70 proc. W tym kontekście interesujące jest jednak sytuacja techniczna na wykresie rentowności 10-letnich obligacji rządu USA, czy wykresu zbiorczego indeksu US Dolar Index?

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych ze strefy euro. Już o godz. 10:00 poznamy lutową wartość indeksu IFO z Niemiec, która według rynkowych prognoz może być wprawdzie nieco niższa niż w styczniu, ale nadal będzie oscylować wokół 4-letnich maksimów. Na uwagę zasługuje także sytuacja na rynku jena, gdzie doszło do wyraźnego umocnienia się tej waluty. To wynik wystąpienia szefa japońskiego banku centralnego, Toshihiko Fukui, w którym zasugerował on bliski koniec dotychczasowej polityki taniego pieniądza.

Analiza techniczna sugeruje, że dzisiaj warto będzie zastanowić się nad sprzedażą EUR/USD w okolicach 1,1925 z celem na okolice 1,1880.

Rynek krajowy

Wczorajsza sesja na rynku złotego miała dosyć burzliwy przebieg. W efekcie w ciągu dnia za jedno euro płacono 3,8170 zł, a za dolara 3,2155 zł. Po południu rynek odrobił jednak część strat i ta tendencja była kontynuowana także dzisiaj rano. W efekcie o godz. 9:14 za jedno euro płacono 3,7880 zł, a za dolara 3,1815 zł. Warto jednak pamiętać o tym, że czynniki ryzyka, które doprowadziły do takiego ruchu nie zostały zażegnane. Nadal słaby pozostaje węgierski forint, który wczoraj wieczorem dostał cios od agencji Moody?s, która w ślad za wcześniejszą decyzją Standard&Poors, zdecydowała się na zmianę perspektywy rankingu Węgier na "negatywną" w obawie o kształtowanie się sytuacji fiskalnej. Na "szczęście" nie doszło tutaj do "sprzężenia" z pozostałymi walutami regionu, ale w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych u naszych południowych sąsiadów trudno tutaj o jakiś optymizm. Z kolei u nas cały czas ewoluuje temat dotyczący perspektyw budżetowych na ten i przyszły rok. Po wczorajszej rannej publikacji prasowej, która wskazała na możliwość zwiększenia się tegorocznej dziury budżetowej o 5-10 mld zł na rynku pojawiła się uzasadniona nerwowość związana z perspektywami fiskalnymi, a także przyszłymi zachowaniami Rady Polityki Pieniężnej. Wprawdzie premier Kazimierz Marcinkiewicz cały czas zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, ale nie trudno zauważyć, że reformatorskiemu skrzydłu w rządzie zaczyna ubywać poparcie polityczne. Mowa tutaj o ostatnich działaniach Samoobrony. Po tym jak rząd odrzucił projekt ustawy o paliwach rolniczych, Andrzej Lepper powiedział wczoraj, że będzie domagał się jak najszybszego zwołania Rady Sygnatariuszy paktu stabilizacyjnego, a dzisiaj rano dodał , że wzywa premiera do większej współpracy i liczy w tym względzie na szefa PIS, Jarosława Kaczyńskiego. Przyznał jednak, że nie oznacza to jeszcze kryzysu w pakcie stabilizacyjnym. Nie można jednak wykluczyć, że poważne spięcia pojawią się 8-10 marca, kiedy to ustawa o paliwach rolniczych będzie omawiana przez Sejm. Dodatkowo Samoobrona zapowiedziała, że zgłosi bardziej radykalne poprawki do zmian ustawy o NBP, podczas kiedy ze strony PiS widać pewną chęć do zepchnięcia tematu na dalszy okres - wczoraj szef klubu parlamentarnego tej partii, Przemysław Gosiewski powiedział, że Sejm zajmie się tą ustawą najpewniej dopiero za trzy miesiące. Nie "odwołał" jednak swoich radykalnych opinii na temat banku centralnego. Do całej tej układanki warto dodać pojawiające się od czasu do czasu spekulacje związane z osobą Zyty Gilowskiej w rządzie w kontekście funkcjonowania paktu stabilizacyjnego. Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych makroekonomicznych o sprzedaży detalicznej i bezrobociu, a także na przetargu zamiany obligacji. Oczekuje się wzrostu dynamiki sprzedaży w styczniu do 6,8 proc. r/r wobec 6,3 proc. r/r w lutym, a bezrobocia do 18,1 proc. z 17,6 proc. Niższy odczyt pierwszej figury pomógłby złotemu, gdyż zwiększyłby oczekiwania na cięcia stóp procentowych przez RPP, drugi odwrotnie.

Reklama
Reklama

Oczekujemy, iż obecne poziomy na EUR/PLN (3,7850) mogą być dobre do krótkoterminowych zakupów z celem na 3,82. W przypadku USD/PLN sytuacja jest podobna - tutaj poziomem do kupna jest rejon 3,18.

Autor: Departament Doradztwa i Analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama