Od rana poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w styczniu. Prognozowano jej wzrost na poziomie 6,5%, natomiast faktycznie mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 8,6%. To również złotemu dodało skrzydeł. Zbliżona do prognoz okazała się publikacja danych na temat stopy bezrobocia, która w styczniu wyniosła 18% wobec prognozowanych 18,1%. Z ciekawszych informacji: na temat wstąpienia do strefy euro wypowiedział się dziś Prezydent Lech Kaczyński. Wyraził obawy, że szybkie wprowadzenie Wspólnej waluty spowodowałoby nieunikniony wzrost cen i obniżenie życia ludności. Trochę racji w tym jest, ale to tak, jak z psującym się zębem. Trzeba swoje przecierpieć na poczet przyszłych korzyści i odkładanie w czasie wejścia do unii monetarnej nie jest obecnie najlepszym pomysłem.
USD/PLN
Z technicznego punktu widzenia na dolarze względem krajowej waluty w zasadzie niewiele się zmieniło. Nie udało się bykom trwale przełamać oporu przy cenie 3.2150 i w rezultacie widoczne jest cofnięcie się z tego poziomu. Obecnie wsparciem są okolice 3.1400/50 i można zakładać, że tutaj z kolei popyt zdoła się pokazać. Zejście pod 3.14 (również 61,8% zniesienie ostatniej fali wzrostowej z końca stycznia) kazałoby się spodziewać spadku w stronę styczniowego dołka przy 3.09, czyli skorygowania poprzedniej fali wzrostowej w całości. Oporem (i to umocnionym) pozostaje teraz poziom 3.2150 i dopiero wybicie powyżej tej podażowej bariery uznać będzie można za sygnał nieco poważniejszych kłopotów posiadaczy złotego. Jak na razie ostatnie osłabienie krajowej waluty mieściło się w zakresie krótkoterminowego horyzontu, w jakim kurs przebywa już trzeci tydzień.
EUR/PLN
Umocnienie krajowej waluty widoczne jest także na eurozłotym. Tutaj również sytuacja posiadaczy złotego wydaje się w miarę dobra. Nie udało się kupującym trwale przekroczyć poziomu około miesięcznej linii trendu spadkowego i ostatecznie skończyło się tylko na jej nieznacznym naruszeniu przy 3.81. Obecny od niej odwrót może ponownie sugerować możliwość skierowania się cen w stronę 3.7500/50, czyli rejonu ostatnich wsparć, które mają kluczowe znaczenie również w średnim terminie. Ich przełamanie kazałoby się bowiem spodziewać kontynuacji spadku w stronę około 3.6850, czyli 161,8% wysokości konsolidacji z ostatnich tygodni. Poprzez wczorajsze odbicie od wspomnianej linii trendu zwiększyła ona jedynie swoje podażowe znaczenie, a zatem warto na nią zwrócić teraz baczniej uwagę w przypadku kolejnej próby jej sforsowania. Jej przełamanie otwierałoby wówczas drogę do osłabienia złotego w stronę 3.8650.