Reklama

Początek końca spadków na rynku eurodolara, czy tylko oczekiwanie na kolejny impuls?

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Ostatnie kilkanaście godzin na rynku eurodolara poza krótkotrwałym niewielkim zawirowaniem (podejściem kursu w rejon 1,1968 i szybkim schłodzeniem ponownie w okolice figury 1,1900) nie wniosły nic nowego. W dalszym ciągu poruszamy się w trendzie horyzontalnym, który można odczytać jako konsolidację w długoterminowym trendzie spadkowym.

Publikacja: 24.02.2006 09:28

O rosnącej tendencji niepewności i oczekiwania wśród inwestorów świadczy brak wyraźniejszej, bezpośredniej reakcji na wczorajsze dane makroekonomiczne. Zmiany, które miały miejsce dokonywane były ze znacznym opóźnieniem w stosunku do publikowanych informacji o stanie amerykańskiej gospodarki. Chodzi tutaj konkretnie o lepszą od prognoz projekcję ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych. Pozytywnym sygnałem dla zwolenników silnego dolara okazały się również pozostawione bez wyraźniejszej reakcji na rynku eurodolara informacje o lepszych od oczekiwań stanach zapasów paliw w USA. Zgodnie z ogłoszonym komunikatem w lutym znacząco wzrosły zapasy ropy, które są wyższe niż przed rokiem. Podobnie w przypadku benzyn. Rezerwy destylatów co prawda nieco spadły, ale i tak przekraczają poziom z analogicznego okresu 2005 r.

Sytuacja amerykańskiej waluty uległa niewielkiej poprawie na początku sesji polskiej, kiedy to kurs poradził sobie w końcu z psychologiczną barierą figury 1,1900 i zbliżył się do dołka z 22 lutego. O godzinie 09:30 za jedno euro trzeba było zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym zapłacić 1,1892 dolara.

Piątek pod kątem danych makroekonomicznych przyniesie odpowiedź o ile zmieniły się zamówienia na dobra trwałego użytku za styczeń ze Stanów Zjednoczonych. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to kolejny istotny wskaźnik nastrojów do spodziewanych przez rynek kolejnych podwyżek kosztu pieniądza w USA. W godzinach nocnych czasu polskiego inwestorzy będą mogli po raz kolejny w ciągu ostatniego tygodnia posłuchać wystąpienia szefa Fed Bena Brenanke. Obserwując jednak jego dotychczasowe przemówienia można dojść do wniosku, że jest on godnym następcą swojego wielkiego poprzednika, ponieważ podobnie jak Greenspan bardzo lakonicznie mówi o najważniejszej dla inwestorów polityce pieniężnej.

Sytuacja techniczna: obraz od czterech sesji praktycznie się nie zmienił. Na rynku w dalszym ciągu bardzo wyraźne są symptomy wyczekiwania. Widoczne ścieranie się podaży i popytu z lekką jeszcze przewagą tej pierwszej potwierdzają prezentowane w ostatnim komentarzu prognozy próby zepchnięcia kuru w okolice ostatnich dołków. Nadal oscylujemy w rejonie kluczowego dla obszaru konsolidacji poziomu figury 1,1900. Obraz dzisiejszych wskaźników technicznych jest praktycznie odzwierciedleniem do tego, co widzieliśmy na wczorajszym otwarciu. Można zatem po raz kolejny założyć, że jeszcze przed dzisiejszą projekcją danych zza oceanu niedźwiedzie mogą podjąć jeszcze jedną próbę przejścia przez wskazywane już kilkakrotnie miejsca charakterystyczne: 1,1870 - 1,1890. Technicznym sygnalizatorem dalszego kierunku jest ostatni dołek 1,1846.

RYNEK KRAJOWY

Reklama
Reklama

Zgodnie z ostatnimi założeniami na rynku złotego coraz wyraźniej widać, że inwestorzy przygotowują się do wtorkowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie poziomu stóp procentowych. Zmiany wartości naszej waluty głównie względem euro i dolara amerykańskiego są od dwóch dni w głównej mierze determinowane przez sentyment na rynku światowym. Opublikowane wczoraj dane o stanie naszej gospodarki, pomimo że komentowane w różny sposób nie znalazły odbicia w notowaniach złotego. GUS podał wczoraj, że sprzedaż detaliczna w styczniu 2006 roku w ujęciu rocznym wyniosła +8,6 procent (prognoza +6,5 procent), natomiast stopa bezrobocia w zeszłym miesiącu wzrosła do 18 procent z 17,6 procent zanotowanych w grudniu 2005 roku. Oczekiwano wyniku 18,1 procent. Szanse na redukcję stóp w dalszym ciągu są, choć wydaje się, że równie wnikliwie jak koniunkturę gospodarczą członkowie RPP oceniać będą sytuację polityczna w naszym kraju. Wyraźne sygnały wyczekiwani płyną również z warszawskiego parkietu, gdzie od dwóch sesji główne indeksy generują wręcz symboliczne zmiany. WIG20 ma coraz większe problemy z przejściem przez już niemal magiczną barierę 2900 punktów. Podtrzymana zatem zostaje hipoteza tzw. rosnące bańki mydlanej, której pękniecie jest kwestią czasu.Sytuacja techniczna na rynku złotego nie uległa zmianie: na parze EUR/PLN kurs po pierwszym teście oporów w rejonie 3,8000 cofnął się do wsparcia, które wyrysować można na 3,7800 - 3,7900. Do czasu wtorkowego komunikatu RPP zmienność na tej parze może ulec ograniczeniu, a notowania pozostać mogą w przedziale 3,7800 - 3,8000. W przypadku pary USD/PLN poziom 3,2000 okazał się bardzo skuteczną barierą. W ciągu najbliższych kilkunastu godzin wiele zależeć będzie od zmian wartości dolara na świecie. Z uwagi na zmniejszenie płynności na naszym rynku to głównie sygnały zza oceanu decydować bowiem będą o dalszym kierunku wartości złotego do waluty amerykańskiej. Dopiero spadek poniżej wskazywanego wcześniej rejonu wsparcia 3,1600 - 3,1650 wprowadzić może zagrożenie dalszej aprecjacji złotego względem dolara. Jak na razie sygnały techniczne sprzyjają długim pozycjom.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Jastrzębi Fed rozkłada skrzydła
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama