Przychody Amerykanów w styczniu wzrosły o 0,7% vs. 0,6%, natomiast wydatki okazały się nieznacznie mniejsze od oczekiwań i wzrosły o 0,9% vs. 1%. W tym układzie widoczna jest skłonność do oszczędzania (choć oczywiście nie są to rozbieżności znaczne), co może chwilowo wstrzymywać presję inflacyjną. Z drugiej jednak strony trzeba sobie oczywiście zdawać sprawę z tego, że pula nagromadzonych w ten sposób oszczędności, jeśli nie teraz, to wydana zostanie w przyszłości. Nieznacznie wyższy od prognoz okazał się także wczorajszy indeks ISM za luty, który wzrósł do 56,7pkt vs. 55,5pkt prognoz. Otrzymaliśmy wczoraj również dane na temat wydatków na konstrukcje budowlane i co ciekawe, również one potwierdzają zadyszkę w sektorze budowlanym (wcześniej była to wyraźnie słabsza sprzedaż domów na rynku pierwotnym i wtórnym). Wydatki miały w styczniu wzrosnąć o 1,2%, natomiast faktycznie odnotowano wzrost jedynie o 0,2%.
Dzisiejszy dzień nie obfituje może w sporą ilość danych makro, ale są one z pewnością dość sporej wagi. Od rana poznamy bowiem styczniową sprzedaż detaliczną w Niemczech. Spodziewany jest jej wzrost o 1%. O 10.00 otrzymamy dane z naszego rynku, czyli dynamikę PKB w IV kwartale. Szacuje się, że wyniesie ona 4,1%. Po południu decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych podejmie ECB. Prognozy mówią o ich podwyżce o 2,5%. Jak więc widać, również tu zmniejsza się dystans pomiędzy stopami w Eurolandzie i w Polsce (stopy PLN i USD już uległy przecięciu). Taki układ będzie argumentem deprecjonującym złotego. Jeśli chodzi o dane z USA, to na dziś zaplanowano jedynie publikację raportu o planowanych zwolnieniach (Raport Challengera), jak również tradycyjnie cotygodniowych informacji o ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych.
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia wczorajszy dzień praktycznie nic na eurodolarze nie zmienił. Przeprowadzony został jedynie atak na poziom górnego ograniczenia aktualnej, ponad 2-tygodniowej konsolidacji w strefie ok. 1.1830/50 - 1.1975 i kupujący niemal co do punktu się od niej odbili. W tym układzie sytuacja nie uległa zmianie i o dalszym kierunku zadecyduje wybicie poza wskazany zakres. Obecnie znajdujemy się mniej więcej w jego połowie. Wybicie górą sygnalizowałoby możliwość zapoczątkowania jakieś nieco głębszej korekty niedawnego spadku, który został zapoczątkowany pod koniec stycznia natomiast, jeśli udałoby się podaży wybić dołem, wówczas minimalnym zasięgiem spadku byłby test dołków z początku roku, czyli okolic 1.1776.
USD/JPY