Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

Wczorajszy dzień przyniósł nieco bardziej wyraźne wahania na rynku walutowym, choć docelowo i tak nie zmieniły one sytuacji w szerszej perspektywie. Do bardziej odważnych decyzji nie skłaniały graczy także dane makroekonomiczne, które w większości były zbieżne z prognozami.

Publikacja: 02.03.2006 06:57

Przychody Amerykanów w styczniu wzrosły o 0,7% vs. 0,6%, natomiast wydatki okazały się nieznacznie mniejsze od oczekiwań i wzrosły o 0,9% vs. 1%. W tym układzie widoczna jest skłonność do oszczędzania (choć oczywiście nie są to rozbieżności znaczne), co może chwilowo wstrzymywać presję inflacyjną. Z drugiej jednak strony trzeba sobie oczywiście zdawać sprawę z tego, że pula nagromadzonych w ten sposób oszczędności, jeśli nie teraz, to wydana zostanie w przyszłości. Nieznacznie wyższy od prognoz okazał się także wczorajszy indeks ISM za luty, który wzrósł do 56,7pkt vs. 55,5pkt prognoz. Otrzymaliśmy wczoraj również dane na temat wydatków na konstrukcje budowlane i co ciekawe, również one potwierdzają zadyszkę w sektorze budowlanym (wcześniej była to wyraźnie słabsza sprzedaż domów na rynku pierwotnym i wtórnym). Wydatki miały w styczniu wzrosnąć o 1,2%, natomiast faktycznie odnotowano wzrost jedynie o 0,2%.

Dzisiejszy dzień nie obfituje może w sporą ilość danych makro, ale są one z pewnością dość sporej wagi. Od rana poznamy bowiem styczniową sprzedaż detaliczną w Niemczech. Spodziewany jest jej wzrost o 1%. O 10.00 otrzymamy dane z naszego rynku, czyli dynamikę PKB w IV kwartale. Szacuje się, że wyniesie ona 4,1%. Po południu decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych podejmie ECB. Prognozy mówią o ich podwyżce o 2,5%. Jak więc widać, również tu zmniejsza się dystans pomiędzy stopami w Eurolandzie i w Polsce (stopy PLN i USD już uległy przecięciu). Taki układ będzie argumentem deprecjonującym złotego. Jeśli chodzi o dane z USA, to na dziś zaplanowano jedynie publikację raportu o planowanych zwolnieniach (Raport Challengera), jak również tradycyjnie cotygodniowych informacji o ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych.

EUR/USD

Z technicznego punktu widzenia wczorajszy dzień praktycznie nic na eurodolarze nie zmienił. Przeprowadzony został jedynie atak na poziom górnego ograniczenia aktualnej, ponad 2-tygodniowej konsolidacji w strefie ok. 1.1830/50 - 1.1975 i kupujący niemal co do punktu się od niej odbili. W tym układzie sytuacja nie uległa zmianie i o dalszym kierunku zadecyduje wybicie poza wskazany zakres. Obecnie znajdujemy się mniej więcej w jego połowie. Wybicie górą sygnalizowałoby możliwość zapoczątkowania jakieś nieco głębszej korekty niedawnego spadku, który został zapoczątkowany pod koniec stycznia natomiast, jeśli udałoby się podaży wybić dołem, wówczas minimalnym zasięgiem spadku byłby test dołków z początku roku, czyli okolic 1.1776.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Niewiele działo się natomiast na dolarjenie. Rejon 115.50/70 okazał się wsparciem i jak na razie widoczna jest krótkoterminowa konsolidacja nad tym poziomem. Co istotne, wskazane dla byków byłoby nie przełamywanie tych okolic, bowiem m.in. znajduje się tam ostatnie, 61,8% zniesienie niedawnej fali wzrostowej, zapoczątkowanej w okolicach połowy stycznia. Przełamanie wspomnianego poziomu sugerowałoby w tym układzie spadek cen do poziomu, skąd korygowany wzrost został zapoczątkowany, czyli 113.44. Krótkoterminowy opór pojawił się natomiast przy 116.50 i można zakładać, że trwalsze wyjście powyżej tej bariery będzie już podstawą do oczekiwania umocnienia amerykańskiej waluty. Warto mieć jednak na uwadze fakt, że dynamika zeszłotygodniowej przeceny dolarjena dość skutecznie przestraszyła popyt i po tak silnym tąpnięciu często dużo ciężej jest się rynkowi podnieść, zatem z prognozowaniem szybkiego ataku maksimów z lutego wypadałoby się jeszcze na razie wstrzymać. W tej chwili za sukces popytu uznać można wyhamowanie fali ostatniej przeceny.EUR/JPY

Na tej parze w zasadzie nic nowego. Od kilku dni trwa w miarę stabilna wspinaczka / odreagowanie po teście okolic styczniowych minimów. Najbliższy opór wyznaczyć można obecnie na poziomie 139.34. Wsparciem jest natomiast rejon ostatnich minimów, czyli 137.06/25. Zatrzymanie się rynku na styczniowych minimach powoduje, że średnioterminowa sytuacja pozostaje w zasadzie bez większych zmian, natomiast krótkoterminowo aktualny wzrost jest jedynie korektą poprzedniej, dynamicznej fali spadkowej. W zasadzie dopiero, jeśli udałoby się kupującym przełamać barierę 139.34, można by mówić o jakimś poważniejszym zbieraniu sił przez popyt.

GBP/USD

Ciekawie przedstawia się krótkoterminowa sytuacja na funcie względem amerykańskiej waluty. O ile udało się bykom przeprawić przez najbliższy opór, jakim była około miesięczna linia trendu spadkowego (wówczas przy 1.7550), o tyle zatrzymały się niemal co do punktu na średnioterminowym oporze w postaci kilkumiesięcznej linii bessy. Celowo nie zwracałem na nią wczoraj uwagi, bowiem uległa ona dość poważnemu naruszeniu na przełomie stycznia i lutego, zatem można było sądzić, że jej waga jest już zdecydowanie mniejsza. Jak widać, rynek jednak na nią reaguje, zatem można ją teraz ponownie brać pod uwagę jako opór. Co ważne, cofnięcie spod tego poziomu nie doprowadziło do zejścia pod przełamaną wcześniej, miesięczną linię trendu spadkowego, tylko w jej rejonie widoczne jest już lekkie odbicie, co z kolei może sugerować, że wczorajsze umocnienie dolara było jedynie chwilowym ruchem powrotnym. Jego potwierdzeniem byłoby w tym układzie wyjście ponad 1.76, co z kolei powinno wywołać nieco silniejszy impuls popytowy. Głównym wsparciem na tej parze w dalszym ciągu pozostaje średnioterminowa linia trendu wzrostowego, która aktualnie zlokalizowana jest przy cenie 1.7330.

USD/CHF

Wczorajszy dzień przyniósł również dość wyraźne wahnięcia na dolarze względem szwajcarskiej waluty. Udało się jednak bykom wybronić kluczowe teraz wsparcie, czyli rejon 1.3050 i po jego przetestowaniu mamy ponowne, dość silne, wzrostowe odreagowanie. Można tym samym zakładać, że poziom tego wsparcia zyskał na swojej wiarygodności, zatem ewentualne konsekwencje po jego przełamaniu również powinny być znaczące (silna przecena amerykańskiej waluty). Oporem natomiast w dalszym ciągu pozostają okolice wierzchołka z kwietnia 2004r. przy 1.3230, który zatrzymał na początku tygodnia kupujących. Jest to poziom o charakterze długoterminowym i takie też będą konsekwencje jego wyraźnego, ale i trwałego przebicia. Problem w tym, że do oceny krótkoterminowej rynku nie za bardzo się on nadaje, bowiem jego przebicie, ze względu na długoterminowy charakter, obwarowane jest sporym filtrem. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym rejonie podaż winna się nasilić. Co istotne, o ile 1.3230 jest poziomem o charakterze stałym, o tyle najbliższe wsparcie (1.3050) ulega podwyższaniu, bowiem jest to w zasadzie wewnętrzna linia trendu, nad którą udało się bykom powrócić na początku lutego. Ten zmniejszający się zakres wahań może zatem sugerować, że niebawem zacznie się kończyć miejsce i rynek będzie zmuszony wyznaczyć sobie dalszy kierunek zmian cen, a tym samym byłaby szansa na pojawienie się jakieś bardziej wyraźnej tendencji.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama