Znamienne jest to, że byki nawet na moment nie były w stanie powstrzymać zyskującego z godziny na godzinę dolara. Sentyment prodolarowy jest na tyle silny, że na rynku zaczyna brakować chętnych do realizowania kupna euro za dolary przy poziomach powyżej figury 1,1900. Jako jedną z głównych przyczyn spadków eurodolara podaje się spekulacje wokół poziomu stóp procentowych w Eurostrefie, Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. Inwestorzy drugi dzień z rzędu słyszą o przeciekach z Centralnego Banku Japonii mówiących o możliwości zakończenia polityki utrzymywania stóp procentowych na historycznie niskim poziomie. Nad rynku pojawiła się więc realna szansa na podniesienie kosztu pieniądza nie tylko w USA, ale również w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Patrząc na rynek eurodolara pod kątem spodziewanych informacji makroekonomicznych założyć można, że dopiero czwartek dać może szansę graczom fundamentalnym. Jutro najważniejszymi wydarzeniami będą przemówienie szefa Fed Bena Brenanke oraz tygodniowa zmiana zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych.
Sytuacja techniczna: popyt na walutę amerykańską jest na tyle silny, że nie wszelkie poziomy techniczne wskazywane do tej pory jako techniczne wsparcia potraktowane zostały jedynie jako kolejne przystanki. Obecnie oscylujemy w rejonie figury 1,1900 i z uwagi na przyśpieszony trend spadkowy bardzo ostrożnie trzeba podchodzić do próby zajęcia długiej pozycji. Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach byki czekać będą obecnie najprawdopodobniej na wyhamowanie trendu i uformowanie jakiejś bazy. Wzrostowa korekta techniczna została więc odsunięta w czasie. Najbliższe miejsca charakterystyczne to 1,1900 - psychologiczne wsparcie, 1,1850 - silne techniczne wsparcie i 1,1930 - 1,1940 - pierwszy rejon oporu. Konkludując stwierdzić można, że miejsce do dalszych spadków dla widocznej od wczoraj fali coraz bardziej się zawęża. Nie wykluczone zatem, że już jutro będziemy świadkami pierwszych zmian, które pozwolą przynajmniej częściowo odrobić straty waluty europejskiej względem dolara.
RYNEK KRAJOWY
Dzisiejsza sesja w pełni potwierdziła prezentowany do tej pory scenariusz powrotu na rynek słabszego złotego. Ekstremum na parze EUR/PLN wyniosło 3,8640, natomiast na USD/PLN 3,2480. Deprecjację polskiej waluty tłumaczy się pojawiającymi się informacjami ze sceny politycznej. Premier coraz wyraźniej sygnalizuje możliwość samorozwiązania parlamentu, natomiast inwestorzy z rosnącym niepokojem obserwują eskalację sporów między sygnatariuszami paktu stabilizacyjnego. W rezultacie zaufanie do polskiej waluty poprzez rosnące ryzyko polityczne zostało znacznie zredukowane. Kłopoty ma również węgierski forint, który obliczu zbliżających się na Węgrzech wyborów i nadal bardzo trudnej sytuacji fiskalnej silnie traci na wartości. Dzisiaj o godzinie 16:00 jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym wyceniane było na 3,8440, a dolar na 3,2300 złotego.