Poza złotym słabsze dzisiaj były wszystkie waluty regionu (forint i obie korony - czeska i słowacka), co pokazuje, że wpływ na deprecjacje złotego miały nie tylko nasze krajowe czynniki. A osłabienie wszystkich walut to wynik spekulacji odnośnie podwyżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny i amerykański FED, co prowadzi do zmniejszenia opłacalności inwestycji na rynkach emerging markets. U nas tematem numer jeden były oczywiście ewentualne wcześniejsze wybory, o których ostatnio znów zaczęło mówić PiS. Dzisiejsza reakcja na wypowiedź marszałka Sejmu Marka Jurka o tym, że jeszcze w tym miesiącu może zostać podjęta decyzja odnośnie samorozwiązania Sejmu pokazała, że paradoksalnie nie będzie to takie proste. PIS mogłby znaleźć sojusznika tylko w SLD, a PO, od której głosów wszystko zależy przyznała, że czas na wybory może być dopiero za rok. To wszystko może prowadzić do tego, iż "burza w szklance wody" szybko się zakończy. Gwoli ścisłości wypada jednak odnotować, że w najbliższym czasie dojdzie do spotkania liderów PIS, Samoobrony i LPR, a także będziemy mieć głosowania nad zmianami w ustawie o paliwie rolniczym. Podsumowując, wydaje się jednak, że główna fala osłabienia się naszej waluty jest już za nami i w najbliższym czasie można spodziewać się odnawiania pozycji w złotym przez zagranicznych inwestorów i umocnienia się złotego.
Na rynku EUR/USD mieliśmy dzisiaj kontynuację zapoczątkowanych wczoraj spadków. Ich skala jest dosyć duża - notowania zanurkowały dzisiaj poniżej figury 1,19 ustanawiając lokalne minima na 1,1884. Bez większego echa przeszły dane o zamówieniach w niemieckim przemyśle w styczniu, które okazały się nieznacznie lepsze od prognoz, a dane za grudzień zostały zrewidowane w górę. Z kolei kolejna rewizja danych o wydajności i jednostkowych kosztach pracy w IV kwartale nie dała jasnych sygnałów - w pierwszym przypadku dane były gorsze (-0,5 proc. kw/kw), a w drugim lepsze (3,3 proc. kw/kw) od oczekiwań. W najbliższym czasie oczekiwalibyśmy jednak odreagowania ostatniego spadku EUR/USD. Rynek może zacząć obawiać się czwartkowych danych o deficycie handlowym za styczeń. Sądzimy, że do tego czasu trudno będzie o poziomyniższe od 1,1880-85, a rynek ma szanse odreagować do 1,1950-70. O godz. 16:11 kurs EUR/USD wynosił 1,1894.
Autor: Marek Rogalski