Obserwowana nerwowość na rynku to wynik utrzymywania się spekulacji, co do dalszych podwyżek stóp procentowych w strefie euro i USA, co bezpośrednio przekłada się na osłabienie się walut rynków emerging markets. Dodatkowo coraz większy wpływ ma polityka - mowa tutaj o zamieszaniu wokół powstania sejmowej superkomisji ds. banków i zbliżających się wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Jeżeli spojrzymy na to, czym miałoby się zajmować nowe sejmowe gremium, którego skład możemy poznać już jutro, to widać, że w sferze zainteresowań jest większość procesów prywatyzacyjnych mających miejsce w ostatnich 16 latach. A to już zwyczajny populizm i trudno się dziwić obawom inwestorów zagranicznych.

Wydaje się jednak, że rynek jest coraz bliżej przesilenia (chociażby biorąc pod uwagę obecne rekordowe poziomy notowań EUR/HUF), a pomóc w tym mogą dane makroekonomiczne, jakie zostaną opublikowane w najbliższych dniach. Wprawdzie dzisiaj resort finansów podał, że środowa oferta 5-letnich obligacji będzie najniższa z podawanych wcześniej widełek (1,8-2,8 mld zł), ale tego samego dnia poznamy bardziej istotne dane o inflacji za luty, które mogą poprawić humor tym, którzy liczą na marcową obniżkę stóp procentowych przez RPP.

Na rynku eurodolara nie działo się dzisiaj wiele. Z racji braku publikacji danych makro przez wiele godzin oscylowaliśmy wokół poziomu 1,1925. Kalendarz na najbliższe dni pokazuje jednak, że euro może być "bardziej w cenie" niż dolar - już jutro rano poznamy ważne dane z Niemiec (indeks ZEW).

Autor: Marek Rogalski