Nastroje poprawiły się w całym regionie. Na Węgrzech dodatkowo pojawiły się pogłoski o ewentualnej interwencji ze strony tamtejszego banku centralnego, która mogłaby dotyczyć także podwyżki stóp procentowych. Tak naprawdę jednak skala ostatniej przeceny była tak duża, że zachęciła krótkoterminowych inwestorów do ponownego wejścia na rynek, a dane makroekonomiczne, jakie napłynęły po południu ze Stanów Zjednoczonych nieco oddaliły perspektywę dalszego silnego zacieśniania polityki monetarnej przez amerykański FED. Opublikowane o godz. 14:30 informacje pokazały wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących w USA w IV kwartale ub.r. o 21,3 proc. kw/kw do rekordowego poziomu 224,9 mld USD wobec oczekiwanych 218 mld USD, a spadek sprzedaży detalicznej w lutym wyniósł aż 1,3 proc. m/m (najgorszy odczyt od 6 miesięcy) i 0,4 proc. m/m bez uwzględnienia samochodów (największy spadek od kwietnia 2004 r.). Z kolei ranne informacje z Niemiec pokazały spadek indeksu oczekiwań ekonomicznych ZEW w marcu do poziomu 63,4 pkt. z 69,8 pkt. wobec oczekiwanego wzrostu do 71 pkt. Wprawdzie oficjalnie zapewniono, iż nie jest to początek negatywnej tendencji i nie wpłynie na oczekiwania, co do dalszych podwyżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, to jednak pewne, małe obawy wśród inwestorów mogły się pojawić. W efekcie po opublikowanych dzisiaj danych z Eurostrefy i USA byliśmy świadkami spadku rentowności niemieckich bundów i amerykańskich obligacji rządowych. Biorąc jednak pod uwagę kalendarz publikacji na najbliższe dni można spodziewać się dalszego osłabienia się dolara i wzrostu euro.

Złotemu pomogły dzisiaj również informacje z kraju. Jak podał o godz. 14:00 Narodowy Bank Polski w styczniu deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł mniej niż sądzono (163 mln EUR wobec 410 mln EUR deficytu w grudniu i oczekiwanych przez rynek 233 mln EUR), a na rachunku wymiany handlowej odnotowaliśmy nadwyżkę w wysokości 53 mln EUR wobec 339 mln EUR deficytu w grudniu).

Autor: Marek Rogalski