Dolarowi nie sprzyjały wczoraj przede wszystkim informacje związane z polityką monetarną. Ze źródła zbliżonego do ECB wypłynęła informacja, że prawdopodobnie będziemy niebawem świadkami kolejnego podniesienia ceny euro. Z drugiej strony pojawiły się również sugestie, że na chwilę obecną nie jest wcale przesądzone, że FED swoje stopy będzie dalej podnosił. Zainicjowała to chociażby Beżowa Księga, gdzie pojawiły się stwierdzenia, że inflacja ma na razie charakter umiarkowany i nie jest problemem. Wczorajszy dzień przyniósł także decyzję o podniesieniu stóp w Szwajcarii do poziomu 1,25%. Zapewne również znalazło to swoje odzwierciedlenie w zachowaniu dolara, zwłaszcza w kontekście umacniającego się franka względem amerykańskiej waluty. Takie splot informacji przełożył się również na dalszy, wyraźny spadek rentowności amerykańskich obligacji, a to z kolei pogłębia korektę na rynkach walutowych emerging markets, choć np. w przypadku złotego trafniej byłoby powiedzieć, że ta korekta przeszła już obecnie w zanegowanie niedawnych wybić, co jest na chwilę obecną bardzo pozytywnym czynnikiem dla posiadaczy krajowej waluty.
Na rynek nie miały większego wpływu wczorajsze publikacje makroekonomiczne. Dane o inflacji liczonej w cenach konsumentów (CPI) były zgodne z prognozami. Inflacja wyniosła 0,1%, natomiast wartość bazowa prognozowana była na poziomie 0,2%, podczas gdy faktycznie również wyniosła 0,1%. Jak więc widać, jedynie utwierdziło to inwestorów w przekonaniu, że obecnie czynniki związane z zagrożeniem inflacją, a więc pośrednio wywierające presję na kierunek zmian stóp procentowych schodzą na dalszy plan. Jeśli chodzi o pozostałe dane, to raczej nie miały one zbyt dużego udziału we wczorajszej przecenie dolara. Ilość nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych okazała się nieznacznie wyższa od prognoz (309k vs. 298k). Nieco wyższe okazały się również dane dotyczące rynku nieruchomości, czyli pozwolenia na budowy oraz rozpoczęte inwestycje budowlane.
Na dzisiaj pod względem publikacji powinno być już nieco spokojniej. O 15.15 mamy w USA dane o dynamice produkcji przemysłowej w lutym (prog. +0,8%) oraz wykorzystaniu potencjału produkcyjnego (prog. 81,4%). Na 15.45 zaplanowano jeszcze publikację Michigan Sentiment (dane wstępne za marzec). Prognozuje się tu odczyt na poziomie 88pkt. O 14.00 zapoznamy się jeszcze z danymi z rynku krajowego, czyli dynamiką produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej oraz wskaźnikami cen produkcji sprzedanej przemysłu i budowlano-montażowej. Od rana opublikowane zostaną dane na temat styczniowej produkcji przemysłowej w Eurolandzie. Szacunki mówią o wzroście o 0,4%. Warto również pamiętać, że dzisiaj mamy na rynkach finansowych tzw. dzień trzech wiedźm, czyli dzień, w których rozliczane są serie instrumentów pochodnych (kontraktów terminowych i opcji). Często prowadzi to do sporych i chaotycznych ruchów cen, aby rozliczenie wypadło jak najkorzystniej (oczywiście dla strony, która próbuje wpływać na cenę tuż przed rozliczeniem).
EUR/USD
Wczorajszy dzień stał pod znakiem dynamicznego wzrostu wartości euro względem dolara. Niedawne przebicie około 2-miesięcznej linii trendu zdaje się zbierać właśnie swoje żniwo. Co więcej, jej przełamanie potwierdzone zostało również wyznaczeniem ruchu powrotnego. Obecnie kurs wyraźnie przełamał już poziom 1.2130, czyli 61,8% zniesienie niedawnej fali spadkowej, zapoczątkowanej pod koniec stycznia. Taki układ może sugerować skierowanie się cen w stronę poziomu, skąd spadek został zapoczątkowany, czyli 1.2320. Najbliższe wsparcie znajduje się przy cenie 1.2092, czyli przy przełamanym szczycie z początku ubiegłego tygodnia. Jeśli aktualne wybicie (deprecjacja dolara) miałoby być kontynuowane, kurs nie powinien już w zasadzie pod ten poziom zejść.USD/JPY