Z kolei wskaźnik CPI wzrósł m/m tylko o 0,1 proc., czyli w takim stopniu jak się spodziewano. Gorsze od oczekiwań były także informacje z rynku pracy USA. "Tygodniowe bezrobocie" wzrosło do 309 tys. z 304 tys. po korekcie tydzień wcześniej. Prognozowano spadek do 298-299 tys. z 303 tys. przed rewizją. Z kolei dane z rynku nieruchomości Stanów Zjednoczonych pokazały spadek w lutym zarówno liczby nowych inwestycji budowlanych jak i pozwoleń na nie. To, że był on nieco niższy od oczekiwań niewiele zmieniło. Z drugiej strony wspólna waluta zyskała wsparcie w postaci doniesień agencji Market News, która powołując się na źródło w ECB podała, że Bank może podnosić stopniowo stopy w Eurolandzie do "neutralnego poziomu", czyli 3-4 proc., a do najbliższego zacieśnienia może dojść już w maju. Dla tej samej agencji Klaus Liebscher, szef banku Austrii i członek Rady ECB mówił, że stopy w Eurolandzie pozostają bardzo, bardzo niskie.
Pierwsze godziny piątkowego handlu przyniosły jednak lekką korektę tego ruchu. Kurs EUR/USD zniżkował z 1,2185 do 1,2150. Inwestorzy po pierwsze wzięli część zysków z ostatniego osłabienia dolara, mając nadzieje na to, że publikowane dziś po południu dane z USA pokażą niezły obraz amerykańskiej gospodarki. Zdaniem analityków w lutym wykorzystanie mocy produkcyjnych wzrosło do 81,4 proc. z 80,9 proc. w styczniu, co oznacza, że było najwyższe od września 2000 r., a produkcja przemysłowa wzrosła m/m o 0,7-0,8 proc. wobec 0,2 proc. spadku w styczniu. Z kolei według prognoz indeks nastrojów amerykańskich konsumentów w marcu wzrósł do 88,00 z 86,7. Przed południem napłyną dane z Eurolandu o produkcji przemysłowej za styczeń. Rynek spodziewa się, że wzrosła m/m o 0,3 proc. wobec +0,1 proc. w grudniu.
W oczekiwaniu na dane z USA i/lub w reakcji na nie kurs EUR/USD powinien jeszcze nieco zniżkować. Najbliższe wsparcia znajdują się na poziomach 1,2130 i 1,2090. Okolice poziomu 1,2165 warto będzie wykorzystać do sprzedaży wspólnej waluty z perspektywą zejścia na 1,2090.
Rynek krajowy
Czwartkowa sesja przyniosła dosyć wyraźne umocnienie się złotego i generalną poprawę nastrojów na rynkach emerging markets. W efekcie kurs EUR/PLN spadł w okolice 3,84 zł, a USD/PLN 3,16 zł. Takie a nie inne zachowanie się rynku to wynik de facto jednego czynnika - zaskakujących danych o amerykańskiej inflacji za luty, która doprowadziła do zmniejszenia oczekiwań, co do dalszych podwyżek stóp procentowych w USA. To sprawiło, że rynki wschodzące ponownie stały się atrakcyjne.