Reklama

Eurodolar: początek końca wzrostów?

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Amerykański dolar cały czas znajduje się w defensywie. Ostanie kilkanaście godzin na rynku eurodolara przyniosło dalszy ciąg serialu pt. "Wyprzedaż zielonego". Po raz kolejny bezpośrednią przyczyną ucieczki inwestorów od tej waluty były informacje makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Departament Pracy poinformował wczoraj, że ceny detaliczne wzrosły w lutym o 0,1 proc., co jest zgodne z oczekiwaniami ekonomistów.

Publikacja: 17.03.2006 10:14

Ważniejsza inflacja bazowa wzrosła jednak tylko o 0,1 proc., podczas gdy ekonomiści szacowali ją na +0,2 proc. Mniejsza inflacja oddala perspektywę podwyżek stóp procentowych to z kolei osłabia dolara. Dodatkowo liczba "nowych bezrobotnych" wzrosła w tygodniu zakończonym 11 marca o 5 tys. do 309 tys. Jest to największy przyrost w tym roku. To również już trzeci wzrost z rzędu i piąty z sześciu ostatnich tygodni. W konsekwencji znacznej przewagi popytu nad podażą na rynku eurodolara kurs ustanowił nowe maksimum na poziomie 1,2189.

Dzisiaj o godzinie 10:00 jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym wyceniane było na 1,2165.

Dzisiaj rynek pozna kolejną serię informacji o stanie amerykańskiej gospodarki. Najważniejsze będą: dynamika produkcji przemysłowej oraz indeks nastroju Uniwersytetu Michigan. Tym razem prognozy mają być lepsze od ostatnich odczytów, co może lekko pokrzyżować plany zwolennikom mocnego euro kosztem dolara.

Sytuacja techniczna: mamy kolejny szczyt euro względem dolara. Potwierdzony został zatem scenariusz rozwinięcia kolejnej fali wzrostowej. Obecny obraz wskaźników powoli zaczyna ulegać modyfikacji. Zbliżyliśmy się do ważnych poziomów technicznych, co w połączeniu ze skalą wzrostów przełożyć się może w próbę rozwinięcia pierwszej wyraźniejszej korekty spadkowej. Pierwsze wsparcie znajduje się w rejonie 1,2140 i to właśnie przejście poniżej tego poziomu da sygnał na odrobienie części strat dolara względem euro. Kluczowy poziom oporu wyrysować można obecnie na 1,2220.

RYNEK KRAJOWY

Reklama
Reklama

Wczorajszy dzień na krajowym rynku walutowym przyniósł kolejną falę aprecjacji złotego. Na parze EUR/PLN nowe minimum ustanowione zostało na poziomie 3,8320, czyli dokładnie w rejonie wskazywanym ostatnio jako miejsce charakterystyczne. Umocnienie złotego względem waluty amerykańskiej w skutek osłabiającego się dolara na świecie sięgnęło poziomu 3,1510 złotego. Można zatem mówić, że wczorajsza sesja pokazała około 6 groszowe odrobienie strat przez złotego względem głównych walut. Tak zdecydowany wzrost popytu na naszą walutę tłumaczyć można częściowym, acz zmasowanym powrotem na polski rynek inwestorów zagranicznych. Dodatkowo ostatnie informacje o podłożu makroekonomicznym z naszego kraju zdają się potwierdzać rekomendacje specjalistów sugerujące "przenoszenie" kapitału z węgierskiej waluty na złotego. Poza tym obserwując rynek można powiedzieć, że mamy już do czynienia z efektem owczego pędu.

Piątek przyniesie odpowiedź na pytanie jak wyglądają kolejne bardzo ważne dla naszej gospodarki odczyty statystyczno - ekonomiczne. Opublikowane zostaną w dniu dzisiejszym dynamika produkcji przemysłowej, budowlano - montażowej oraz wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu. Oczekiwanie na następne dobre wskazania sprzyjać może w dalszym ciągu zwolennikom mocnego złotego.

O godzinie 09:40 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8340, z za jednego dolara 3,1520 złotego.

Sytuacja techniczna: zgodnie z założeniami doszło dzisiaj do pierwszego testu wsparcia 3,8300 - 3,8400. Dynamika aprecjacji złotego wskazuje jednak, że to miejsce charakterystyczne traktować można tylko jako przystanek przed dalszymi spadkami. Obecnie liczyć się trzeba z umocnieniem złotego względem waluty europejskiej nawet do rejonu 3,8000 - 3,7900, skąd dopiero zobaczyć będzie można wyraźniejszą korektę wzrostową. Złoty zyskuje również względem dolara amerykańskiego. Tutaj również zgodnie z wcześniej prezentowanym scenariuszem doszło do przełamania wsparć w rejonie 3,2000 - 3,1900, co otworzyło drogę do silnej fali spadkowej. Ostatnie dołki (3,1450 - 3,1470) to z punktu widzenia techniki kolejne miejsca obrony byków. Zejście kursu poniżej tych poziomów będzie sygnałem do rozwinięcia następnej fali spadków. Aktualny obraz wskaźników nie wyklucza takiego scenariusza, ale z uwagi na możliwość odrobienia części strat przez dolara należałoby ostrożnie podchodzić do otwierania krótkich pozycji w tym miejscu.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama