W sobotę Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS w najbliższym czasie złoży wniosek o samorozwiązanie się Sejmu. Według prezesa Prawa i Sprawiedliwości wybory miałyby odbyć się w maju. Dzień później, tak jak należało tego oczekiwać, Platforma zapowiedziała jednak, że wniosku nie poprze, a wiadomym jest, że bez jej głosów postulat ten nie przejdzie. Popierać pomysłu PiS-u nie zamierzały też rzecz jasna z racji niskich notowań w sondażach zarówno Samoobrona jak i LPR. Ta ostatnia partia zaanonsowała przejście do opozycji. Odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego była natychmiastowa. Na łamach poniedziałkowego Życia Warszawy podkreślił, że jeśli do samorozwiązania Sejmu nie dojdzie, PiS może wejść w koalicję z Samoobroną. Kolejne godziny handlu przyniosły jednak uspokojenie rozgrzanych nastrojów, a nasza waluta zdołała odrobić część poniesionych wcześniej strat. Wypowiedzi Andrzeja Leppera o tym, że koalicja jest możliwa oraz o tym, że z punktu widzenia gospodarki kurs EUR/PLN powinien wynosić 4,50 złotego nie wpłynęły w większym stopniu na rynek. O godz. 16:35 cena euro wynosiła 3,8775, cena dolara 3,1845, a odchylenie -16,75 proc.

Poniedziałkowa sesja nie przyniosła większych zmian na rynku EUR/USD. Cena wspólnej waluty do dolara poruszała się w przedziale 1,2155-1,2197. W ciągu dnia nie publikowano ważniejszych danych makro zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Eurolandu. Jedynie o godz. 16:00 okazało się, że w lutym wartość wskaźników wyprzedzających USA poszła w dół o 0,2 proc. wobec 0,5 proc. wzrostu (po korekcie w dół z +1,1 proc.) w styczniu. Na rynku oczekiwano spadku o 0,3 proc. Inwestorzy wstrzymywali się z zawieraniem większych transakcji także z racji oczekiwania na wystąpienie Bena Bernanke, szefa FED, które zaplanowane jest na godz. 1-szą w nocy czasu polskiego. O godz. 16:35 kurs EUR/USD wynosił 1,2175.