Amerykańska waluta sukcesywnie się umacniała, na co zresztą wpływ miała ponownie rosnąca rentowność amerykańskich obligacji, a to z kolei nie pomagało walutom rynków wschodzących. W czwartek dosyć wyraźny impuls aprecjonujący amerykańska walutę pojawił się ze strony publikacji danych z rynku nieruchomości. Sprzedaż domów na rynku wtórnym okazała się zdecydowanie lepsza od prognoz, a więc odebrano to jako czynnik popytowy, zwiększający ryzyko pojawienia się inflacji. Ponownie zareagował na to rynek stóp procentowych, a to pomogło dolarowi. W zasadzie większość wahań dolara, czy też crossów powiązanych, odbywała się właśnie pod dyktando amerykańskiego rynku długu, natomiast na dalszy plan schodziły pozostałe wydarzenia. Nasz rynek w zasadzie już uodpornił się na coraz to nowsze pomysły polityków. Na poziom złotego nie wpłynęły również czwartkowe dane na temat lepszej od prognoz sprzedaży detalicznej (presja inflacyjna, a więc aprecjonująca złotego). Kontrargumentem była publikacja niższego odczytu dotyczącego inflacji bazowej. W zasadzie całe to zamieszanie wokół stóp procentowych ma spore szanse nieco przycichnąć w przyszłym tygodniu. We wtorek poznamy bowiem decyzję FOMC w sprawie ceny pieniądza. Prognozuje się obecnie jej wzrost o kolejnych 25pb do poziomu 4,75%. W środę swoją decyzję ogłosi również RPP, choć tutaj większość analityków raczej nie spodziewa się zmian stóp. Jeśli decyzje pokryłyby się z oczekiwaniami, to nadal bylibyśmy świadkami rosnącego spreadu pomiędzy ceną pieniądza w USA i w Polsce, a tym samym byłby to czynników sprzyjający dalszej deprecjacji złotego na rzecz dolara.
Oprócz wspomnianych decyzji władz monetarnych w USA i Polsce, zapoznamy się jeszcze z kilkoma danymi makroekonomicznymi. We wtorek będzie to publikacja indeksu zaufania konsumentów podawanego przez Conference Board. W środę czekają nas tradycyjnie cotygodniowe dane na temat zmian zapasów paliw, natomiast czwartek zapowiada się już dosyć ciekawie, bowiem poznamy ostateczne dane na temat dynamiki amerykańskiego PKB w IV kwartale, jak również poziom deflatora za IV kwartał. Oprócz tego dostaniemy cotygodniowe, czwartkowe dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. W ostatni dzień tygodnia zaplanowano publikacje danych na temat zmian przychodów i wydatków Amerykanów, indeksu nastroju Michigan Sentiment, zamówień fabrycznych oraz indeksu Chicago PMI. Jak więc widać, nadchodzący tydzień zapowiada się bardzo ciekawie pod względem fundamentalnym. Proponuję teraz rzucić okiem na sytuację techniczną na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara był niemal lustrzanym odbiciem ubiegłego. W zasadzie od początku notowań mieliśmy do czynienia z konsekwentnym spadkiem kursu z okolic 1.22 na początku tygodnia, do rejonu 1.1950 w piątkowe popołudnie. W średnim terminie taki ruch nie zmienia specjalnie sytuacji, chociaż warto zauważyć, że nie udało się tym samym bykom wyjść ponad linię szyi formacji odwróconej RGR, a jedynie z jej okolic zawrócić, zwiększając przy okazji jej podażowe znaczenie. Można więc powiedzieć, że minione dni niewiele w średnioterminowym obrazie rynku zmieniły i nadal mamy do czynienia z konsolidacją i brakiem jednoznacznego kierunku na eurodolarze.