Praktycznie przez cały tydzień siłą napędową dla aprecjacji amerykańskiej waluty był powrót na rynek nadziei, co do tego, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych mogą się znaleźć powyżej poziomu 5,0 proc. wobec 4,5 proc. obecnie. Pierwszym impulsem do zakupów dolarów było poniedziałkowe występnie szefa FED. Ben Bernanke podkreślił wtedy, że niskie rentowności długoterminowych obligacji nie są sygnałem spowolnienia gospodarczego. W kolejnych dniach zielonego wspierały publikowane dane makro z USA. We wtorek okazało się, że w lutym ceny produkcji sprzedanej przemysłu po odjęciu mocno wolatylnych cen żywności i energii wzrosły m/m o 0,3 proc. wobec oczekiwanej zwyżki o 0,1 proc. Z kolei w czwartek podano, że w tym samym miesiącu sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła do 6,91 mln z 6,57 mln w styczniu (po korekcie w górę z 6,56 mln) i wobec oczekiwanego spadku do 6,5 mln. Dodatkowo w piątek o godz. 14:30 poinformowano o tym, że w lutym zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły m/m o 2,6 proc., czyli w dwukrotnie większym stopniu niż oczekiwano. Z drugiej strony europejskiej walucie zaszkodziły nieco przedstawione w środę informacje o 5,9 proc. spadku w styczniu m/m nowych zamówień w przemyśle Eurolandu. Prognozowano ich 0,3 proc. zwyżkę. Waluta Stanów Zjednoczonych osłabła nieco dopiero w piątek po południu, kiedy o godz. 16:00 napłynęły słabsze dane o sprzedaży nowych domów za luty, która spadła do 1,080 mln z 1,207 mln po rewizji w dół z 1,233 mln w styczniu. Na rynku oczekiwano zniżki, ale jedynie do 1,200 mln.
Nie ma żadnej wątpliwości, że w najbliższym tygodniu w centrum zainteresowania inwestorów na całym świecie znajdzie się decyzja FED. Wszyscy bez wyjątku analitycy spodziewają się, że we wtorek stopy procentowe w USA pójdą w górę 15 raz z rzędu, o 25 pkt bazowych i sięgną poziomu 4,75 proc. Wielką niewiadomą dla uczestników rynku pozostaje jednak to, co znajdzie się w komunikacie po posiedzeniu Banku. Pytanie o to, czy zawarta zostanie w nim zapowiedź rychłego zakończenia trwającego od 2001 r. cyklu podwyżek, czy też nie pozostaje otwarte. Wydaje się, że kolejne dni mogą nie być łaskawe dla dolara, a zapoczątkowane w piątek jego osłabienie będzie kontynuowane. Szansa na to, że Fed wspomni coś o końcu procesu podwyżek istnieje, a impuls do wyprzedaży zielonych może nadejść także z Japonii, gdzie wraz z końcem roku fiskalnego należy spodziewać się repatriacji środków finansowych i tym samym spadku kursu USD/JPY. Na rynku EUR/USD spodziewamy się ruchu w kierunku poziomu 1,2150. Z kolei przebicie tego poziomu w górę otwiera drogę do 1,2170 i potem do ostatnich maksimów na 1,2205.
W ostatnich pięciu dniach notowania naszej waluty spadły. Wraz z silną deprecjacją kursu EUR/USD cena dolara, która na zamknięciu sesji w dniu 17 marca wynosiła 3,1596 mocno poszła w górę i w piątek sięgnęła poziomu 3,2760/80. Zwyżkowała też cena euro, choć w o wiele mniejszym stopniu. Kurs EUR/PLN wzrósł z 3,8495 i w drugiej części tygodnia ustalił maksima w okolicy poziomów 3,9235/50. W samej końcówce tygodnia nastąpiło lekkie odreagowanie tego silnego ruchu. 24 marca o godz. 17:00 kurs EUR/PLN wynosił 3,8874, kurs USD/PLN 3,2347, a odchylenie -16,10 proc.
Głównym powodem osłabienia złotego był ponowny odpływ inwestorów z gospodarek wschodzących, w tym także z naszego regionu. Na wartości stracił nie tylko złoty, ale także forint (kurs EUR/HUF w środę poszedł w górę do 267,85 i był najwyższy od lutego 2004 r.) i w mniejszym stopniu korony: czeska i słowacka. Było to po pierwsze wynikiem perspektyw dalszego wzrostu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i w Eurolandzie, a także innych największych gospodarkach (m.in. Japonii), a po drugie bardzo napiętej sytuacji politycznej panującej tak w Polsce jak i na Węgrzech.Przedstawione w czwartek przez GUS i NBP dane pokazały wyraźnie, że polska gospodarka rozwija się w dobrym tempie, a inflacja pozostaje pod kontrolą. W lutym sprzedaż detaliczna wzrosła w ujęciu rocznym o 10,2 proc. wobec oczekiwanej zwyżki o 9,1 proc. Z kolei w tym samym miesiącu inflacja netto wyniosła 0,8 proc. r/r, czyli tyle samo, co w styczniu.
W najbliższym tygodniu, najważniejszym wydarzeniem z punktu widzenia krajowego rynku finansowego będzie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Z datowanej na 20 marca ankiety agencji Reuters wynika, że zdaniem wszystkich analityków Rada nie zdecyduje się na kolejne obniżenie poziomu stóp procentowych. Warto przypomnieć, że te ostatnie są historycznie niskie (stopa referencyjna wynosi 4,0 proc.). Choć z punktu widzenia opublikowanych ostatnio danych makroekonomicznych pole do jeszcze jednego, 25 pkt "cięcia" istnieje, to szanse na taki krok ze strony RPP już w marcu są praktycznie równe zeru. Decyzji takiej nie sprzyja coraz większe zamieszanie na krajowej scenie politycznej i ryzyko przedterminowych wyborów, przeprowadzane ciągle ataki na niezależność NBP, a także niepewna złotego takich warunkach przyszłość złotego.