Poprawa nastrojów widoczna jest na rynkach wschodzących. To wynik piątkowych zaskakująco słabych danych z amerykańskiego rynku nieruchomości, które sprawiły, że na rynki powróciły obawy odnośnie jutrzejszego posiedzenia amerykańskiego FED. Mowa tutaj nie o samej decyzji, która w zasadzie wydaje się oczywista (podwyżka stóp o 25 p.b.), a komunikacie, który zostanie wydany do niej. Jakikolwiek sygnał o możliwości rychłego zakończenia cyklu zacieśniania polityki monetarnej w USA, będzie stanowił silne wsparcie dla nieźle ostatnio przecenionych emerging markets.
Wydarzenia polityczne zeszły na dalszy plan. Inwestorzy nie przejęli się zbytnio faktem powołania sejmowej komisji śledczej ds. banków w miniony piątek. Może dlatego, że o tym, że dojdzie do jej powstania było już wiadomo od kilku dni, a także dlatego, że tak naprawdę nie wybrano jeszcze członków tego gremium, a legalność jego działania w świetle konstytucji jest często podważana. Dodatkowo zapewne niejednemu inwestorowi ciśnie się na usta pytanie, co miałaby robić taka komisja, skoro politycy PiS cały czas usilnie nawołują do przeprowadzenia wyborów w maju. Dzisiaj w tej sprawie z politykami Platformy Obywatelskiej ma spotkać się prezydent Lech Kaczyński, chociaż wynik tych działań wydaje się być oczywisty, na co politycy PiS odpowiadają (do znudzenia) straszeniem koalicją z Andrzejem Lepperem. W każdym razie niezależnie od tego, co się wydarzy to w ciągu najbliższego tygodnia inwestorzy będą mieć spokój od polityki - najbliższe posiedzenie Sejmu zapowiedziane zostało dopiero na 4-6 kwietnia.
W takiej sytuacji uwaga inwestorów skupi się na wydarzeniach makroekonomicznych - poza wspomnianym wcześniej wtorkowym posiedzeniem FED, w środę mamy decyzję naszej Rady Polityki Pieniężnej. Tyle, że jej brak raczej nie zaszkodzi zbytnio naszej walucie, gdyż nadal dobre dane makroekonomiczne i niska inflacja, nie wykluczają takiego posunięcia w kwietniu. Z drugiej strony, jeżeli przyjąć koncepcję zaprezentowaną dzisiaj m.in. przez Dariusza Filara z RPP, to brak obniżek w Polsce pozwoli powstrzymać odpływ kapitałów w związku z rosnącymi stopami na świecie.
Podsumowując, tak jak pisaliśmy w piątek w najbliższym czasie złoty powinien pozostawać mocny. Ewentualną korektę EUR/PLN do 3,90, a USD/PLN do 3,25 można wykorzystać do kolejnej sprzedaży walut za złote. Wyraźne wsparcia można ulokować dopiero w okolicach 3,8650-3,8700 na euro i 3,2150 na dolarze.
Rynek międzynarodowy: