Rynek nie otrzymał dzisiaj żadnych istotnych danych makro - wszystko, zatem "kręciło" się wokół zaplanowanego na jutro posiedzenia amerykańskiego banku centralnego. Będzie to pierwsze posiedzenie, któremu będzie przewodniczył nowy szef Zarządu Rezerwy Federalnej - Ben Bernanke. I tutaj pojawia się wiele domysłów i spekulacji. W efekcie rynek jest pewny tylko jednego - podwyżki stóp o 25 p.b. do poziomu 4,75 proc. Wyraźne podziały widać w kwestii treści możliwego komunikatu towarzyszącemu decyzji. Część analityków (w tym także my) skłania się ku temu, że pojawią się w nim sygnały sugerujące zbliżający się koniec cyklu podwyżek stóp procentowych. Tym samym będzie można oczekiwać, co najwyżej jeszcze jednej podwyżki stopy funduszy federalnych do "magicznego" poziomu 5,00 proc. Jeżeli do tego dojdzie to będzie wyraźny sygnał dla rynków wschodzących, które zostały w ostatnich tygodniach dosyć sporo przecenione. W takiej sytuacji złoty powinien zyskiwać na wartości.
Na razie będzie jednak dosyć nerwowo, chociaż jutrzejsza sesja powinna upłynąć bez wyraźniejszych ruchów (więksi inwestorzy z reguły unikają zawierania transakcji w dniu posiedzenia FED). Polityka będąca w ostatnich tygodniach czynnikiem współdecydującym o ruchach złotego, nie przysporzyła dzisiaj wielu emocji. Cały czas tematem są wcześniejsze wybory parlamentarne, chociaż trudno zakładać, aby zapowiedziane na dzisiejszy wieczór spotkanie liderów PO z prezydentem, wniosło coś nowego do dotychczasowego obrazu sytuacji.
Na rynku eurodolara było dzisiaj dosyć spokojnie. Jednak brak oczekiwanego testowania figury 1,2000 skłania nas do wycofania rannej sugestii sprzedaży po 1,2050.
Sporządził:
Marek Rogalski