Inwestorzy po cichu liczyli na to, że padną jakieś sugestie odnośnie możliwego końca cyklu podwyżek stóp i tu niestety srodze się zawiedli. Takie deklaracje nie dość, że nie padły, to zasugerowano wyraźnie, że dalszy wzrost ceny pieniądza będzie konieczny, aby utrzymać właściwe proporcje wzrostu gospodarczego i inflacji. Dosyć emocjonalne przełożenie widać było niemal od razu na wykresach. Dolar zaczął wyraźnie zyskiwać, a indeksy oraz obligacje spadać. Takie układ (umacniający się dolar przy wzroście rentowności amerykańskiego rynku długu) może być na dziś balastem dla walut rynków wschodzących. Dynamika wczorajszego ruchu została jeszcze zwiększona zawiedzeniem wcześniejszych oczekiwań, co do gołębiego komunikatu.
Oprócz wczorajszych, kluczowych informacji związanych z polityką monetarną w USA, zapoznaliśmy się od rana także z indeksem klimatu gospodarczego Ifo za marzec. Prognozowano, że wyniesie on 102,9pkt, podczas gdy faktyczny odczyt to 105,4pkt. Tak duża różnica in plus pozwoliła na umocnienie euro, co z kolei zatrzymało słabnącego od rana drugi dzień z rzędu złotego. O godzinie 17.00 poznaliśmy również publikację danych odnośnie indeksu zaufania konsumentów podawanego przez Conference Board. Ten również okazał się lepszy od prognoz (107,2 vs. 102,3pkt), co z kolei nieco pomogło dolarowi.
Wracając jeszcze do rynku złotego, to nie można nie wspomnieć o dzisiejszej decyzji RPP w sprawie poziomu stóp procentowych. Oczekuje się, że stopy nie zostaną zmienione, czyli główna stopa pozostanie na poziomie 4,00%. Tutaj również ważny może okazać się komunikat po posiedzeniu (miejmy nadzieję, że Rada nie każe na siebie czekać tak długo, jak miało to miejsce ostatnio), choć oczywiście głównym impulsem odnośnie wpływu na rynek złotego powinien być bardziej wczorajszy FED, aniżeli nasza RPP. Dzieje się tak dlatego, że nasza waluta jest jedynie częścią koszyka emerging markets, a jedna decyzja, czy sugestia ze strony RPP nie może wpłynąć na postrzeganie całego koszyka przez inwestorów zagranicznych. Nie da się jednak ukryć, że rosnący spread stóp procentowych w Polsce i USA krajowej walucie pomagać na dłuższą metę nie będzie.
EUR/USD
Choć wczorajszy dzień przyniósł nerwowe wahania na eurodolarze, to sytuacja techniczna tej pary nie uległa większym zmianom. Nadal poruszamy się z grubsza w zakresie zmienności z zeszłego tygodnia, czyli 1.1950 - 1.22. Wczorajsze osłabienie dolara z pierwszej części sesji zatrzymało się na 61,8% zniesieniu zeszłotygodniowej fali spadkowej. Można to zatem odebrać jako nadal trzymanie przez posiadaczy dolara w krótkim terminie ręki na pulsie. Obecnie kurs doszedł do najbliższego wsparcia, czyli okolic wczorajszych dołków przy 1.1991. Ich przekroczenie winno się przełożyć na spadek cen w stronę minimów z ubiegłego piątku, czyli 1.1951.