W pierwszej połowie sesji złotemu pomogły informacje makro. Mowa tutaj o prognozach marcowej inflacji, która zdaniem wiceministra finansów, Cezarego Mecha może być dosyć niska. W ujęciu miesięcznym nie wyklucza on deflacji, a w ujęciu rok do roku szacuje odczyt na poziomie 0,4-0,5 proc. Takie informacje poprawiły klimat na rynku długu, co zaowocowało spadkiem rentowności i wzrostem cen obligacji. Dodatkowo dosyć duży popyt odnotowano na dzisiejszym przetargu bonów skarbowych. Oferta papierów rocznych i półrocznych o łącznej wartości 1,7 mld zł spotkała się z 4 mld zł popytem. Z kolei w najbliższą środę będzie można kupić 2-letnie obligacje OK0408 za 3,6 mld zł (wcześniejszy przedział to 3-4 mld zł).
Całkiem "spokojnie" było dzisiaj w polityce. Przedstawiciele PIS zdementowali informacje "Gazety Wyborczej", że koalicja z Samoobroną jest już przesądzona. Z kolei marszałek Sejmu poinformował, że głosowanie nad samorozwiązaniem Sejmu odbędzie się dopiero w piątek, 7 kwietnia. Za obserwowane po południu osłabienie się złotego, złotego także pozostałych walut emerging markets, odpowiedzialność spada na zachowanie się rentowności amerykańskich obligacji - "dziesiątki" wspięły się na kolejne maksima. To efekt oczekiwań rynku, co do dalszych podwyżek stóp procentowych przez FED.
Notowania EUR/USD zyskiwały dzisiaj na wartości. Wspólnej walucie pomogły lepsze od oczekiwanych dane o marcowych indeksach PMI. Wskaźnik sporządzany dla krajów "12-ki" wyniósł w marcu 56,1 pkt. wobec oczekiwanych 55 pkt. Z kolei po południu nadeszły słabe dane z USA. Wskaźnik ISM spadł w marcu do 55,2 pkt. z 56,7 pkt. w lutym, wobec oczekiwanych 57,9 pkt. Negatywną wymowę tego wskaźnika równoważyły nieco wyższe wydatki na inwestycje budowlane, które wzrosły w lutym o 0,8 proc. m/m wobec oczekiwanych 0,4 proc. m/m. Niemniej jednak i tak o godz. 16:06 za jedno euro płacono 1,2080 dolara.
Sporządził:
Marek Rogalski