Pierwsza to z pewnością nie najlepsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych oraz znacznie lepsze od prognoz doniesienia o stanie gospodarki Eurolandu. Druga to wiadomości docierające z Chin i krajów arabskich, które coraz głośniej mówią o zdenominowaniu części swoich rezerw w walucie europejskiej. I wreszcie trzecia będąca pochodną dwóch poprzednich to rekordowo wysokie ceny na tzw. rynkach wyprzedzających, czyli rynku metali szlachetnych i ropy naftowej.
Dzisiaj o godzinie 12:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 1.2255 dolara, czyli o około 2 centy więcej niż w dniu wczorajszym o tej samej porze.
Zbliżające się posiedzenie ECB w sprawie poziomu stóp procentowych zapowiedziane na jutro z pewnością przyćmiewa wszelkie pozostałe informacje z tego tygodnia. Nie można jednak zapomnieć o danych, które każdorazowo powodują bardziej nerwowe reakcje inwestorów. Do takich z pewnością należą zapowiedziane na dzień dzisiejszy dane na temat wysokości indeksu ISM z sektora usług oraz cotygodniowa zmiana zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Ważne również będzie wystąpienie szefa Fed Bena Brenanke, którego rozpoczęcie planowane jest na godzinę 15:30 czasu polskiego.
Sytuacja techniczna eurodolara: zatrzymanie wzrostów w rejonie figury 1,2300 wykorzystane zostało do częściowej realizacji zysków. Potencjał wzrostowy nie został jednak całkiem wykorzystany. Analiza intra day sugeruje możliwość utrzymania się jako dominującej strony podażowej na tym rynku, co odczytane może być jako korekta ostatniego wybicia. Zatrzymanie i odnawianie długich pozycji nastąpić może w rejonie pierwszego i drugiego wsparcia, które wynoszą odpowiednio: 1,2190 i 1,2160. Spłycenie korekty i szybszy powrót do wzrostów - osłabienia dolara nastąpić może pod wpływem gorszych od prognoz projekcji dzisiejszych danych zza oceanu.
RYNEK KRAJOWY