Reklama

TMS: Komentarz miesięczny

Miesięczny raport walutowy - marzec 2006 r. I. Rynek walutowy Marzec nie okazał się już tak dobry dla dolara jak luty, kiedy to amerykańska waluta zyskiwała na wartości. W efekcie indeks dolarowy sporządzany na bazie relacji sześciu walut w relacji do USD spadł o 0,42 proc. z 90,11 pkt. do 89,73 pkt. na koniec marca. Tak naprawdę zniżka nabrała tempa dopiero w pierwszych dniach kwietnia i na razie nic nie wskazuje, aby rozpoczęty trend miał ulec zmianie.

Publikacja: 05.04.2006 13:16

Głównym czynnikiem warunkującym notowania amerykańskiego dolara są dwie kwestie: polityka głównych banków centralnych, a także kwestia rezerw dolarowych w krajach arabskich i azjatyckich. Drugiego marca Europejski Bank Centralny zdecydował o podwyżce stóp procentowych o 25 p.b. do 2,50 proc. Jednak dobre dane makroekonomiczne, jakie napływają ze strefy euro sprawiają, że dalsze podwyżki stóp procentowych są dosyć prawdopodobne - na rynku pojawiły się spekulacje, że członkowie Europejskiego Banku Centralnego mogą być w tej sprawie jednogłośni. Nie można, zatem wykluczyć, że taka decyzja zostanie podjęta już podczas posiedzenia w najbliższy czwartek, 6 kwietnia, a nie w maju jak to wcześniej zakładano. Poza tym wyraźnie rosną oczekiwania, co do przyspieszenia tempa zacieśniania polityki monetarnej w tym roku przez ECB. Na tym tle amerykański FED wygląda nieco gorzej, chociaż warto odnotować kolejną podwyżkę stóp procentowych o 25 p.b. jaka miała miejsce 28 marca. W efekcie stopy procentowe wzrosły do poziomu 4,75 proc. Jeszcze na początku marca spekulowano, że cykl podwyżek stóp procentowych w USA może zakończyć się dopiero na poziomie 5,50 proc., co motywowano dosyć dobrymi danymi gospodarczymi i utrzymującym się ryzykiem inflacyjnym. W komunikacie wydanym po posiedzeniu FED utrzymane zostało stwierdzenie, że dalsze podwyżki mogą być konieczne. Przed samym posiedzeniem na rynku pojawiało się wiele spekulacji odnośnie możliwej zmiany tonu komunikatu. Motywowano to tym, że po raz pierwszy posiedzeniu FOMC przewodniczył nowy szef Ben Bernanke, a w składzie Komitetu Otwartego Rynku doszło do kilku zmian personalnych. Tak jak napisaliśmy wyżej zaskoczenia jednak nie było, chociaż kluczowe w tym względzie może okazać się zaplanowana na 18 kwietnia b.r. publikacja zapisków z ostatniego posiedzenia, która może dać wyraźniejszy obraz sytuacji i perspektyw kształtu polityki monetarnej na najbliższe miesiące. Więcej na ten temat w drugiej części raportu.

Drugim czynnikiem prowadzącym do wzrostu notowań europejskiej waluty względem dolara były pojawiające się spekulacje odnośnie możliwych zmian w polityce rezerw dolarowych arabskich i azjatyckich banków centralnych. Przez lata dominowała tutaj amerykańska waluta, a przeważająca część aktywów inwestowana była w amerykańskie papiery skarbowe. Tymczasem z jednej strony względy polityczne, a z drugiej także ekonomiczne (konieczność dywersyfikacji i systematycznie rosnący wzrost znaczenia europejskiej waluty na arenie międzynarodowej) zaczynają skłaniać niektórych do rozważenia zmiany procentowej relacji swoich rezerw dolarowych. Sprawa jest jednak dosyć "śliska", co sprawia, że na razie są to tylko spekulacje, a realne podjęcie zaplanowanych działań jest opóźniane (informacja o zamierzeniach banku centralnego Zjednoczonych Emiratów Arabskich). W najbliższym czasie istotna będzie także kwestia chińska. Nasilające się naciski ze strony amerykańskich kongresmanów odnośnie konieczności pilnej rewaluacji chińskiego juana (przy tym straszą oni wprowadzeniem ustawy o wzroście ceł na chińskie produkty), doprowadziły do sytuacji, w której część tamtejszych polityków zaczęła sugerować możliwość zmiany struktury chińskich rezerw banku centralnego. Zasygnalizował to chociażby Cheng Siwei, wiceprzewodniczący chińskiego parlamentu, w wywiadzie dla xhongkongskiej gazety na początku kwietnia. Tyle, że posiadający aż 262,6 mld USD w amerykańskich papierach (wg stanu z początku stycznia) Bank of China szybko zdementował tą informację. Niemniej jednak kwestia chińska najpewniej będzie poruszana podczas wizyty prezydenta Chin w USA w II połowie kwietnia, a także podczas spotkania grupy G7 w tym miesiącu. Reasumując, odnotowana w marcu zwyżka EUR/USD z 1,1928 do 1,2117 może być tylko "preludium" do dalszej aprecjacji europejskiej waluty. Zresztą już 4 kwietnia b.r. za jedno euro płacono już 1,2250 dolara.

A co na złotym? Marzec przyniósł jego wyraźne osłabienie. Mierząc odchyleniem od parytetu liczonym na podstawie średnich kursów NBP o 2,87 proc. (z 18,19 proc. w końcu lutego do 15,32 proc. na koniec marca). Tym samym nasza waluta była słabsza wobec wszystkich krosów. Kurs EUR/PLN wzrósł z okolic 3,7726 zł do 3,9357 zł, a USD/PLN z 3,1768 zł do 3,2491 zł.

Naszej walucie zaszkodziły dwie kwestie: nasza polityka, a także oczekiwane posunięcia zagranicznych banków centralnych. Informacja o zgłoszeniu wniosku o samorozwiązanie Sejmu przez PiS, doprowadziła do faktycznego rozpadu paktu stabilizacyjnego i tym samym zwiększyła niepewność, do co kształtu naszej sceny politycznej na najbliższe miesiące. Inwestorom nie widzi się zbytnio wizja zawiązania przez PIS formalnej koalicji rządowej z Samoobroną i nominacji Andrzeja Leppera na wicepremiera. Taka "socjalna" koalicja mogłaby doprowadzić do zahamowania reform i pogorszenia się sytuacji budżetu. Pojawiły się także obawy, co do ewentualnego odejścia z rządu minister finansów Zyty Gilowskiej, chociaż na razie sama zainteresowana na razie wydaje się nie potwierdzać, ani nie zaprzeczać tym informacjom. Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym do zawiązania koalicji z Samoobroną jednak nie dojdzie, a będziemy mieć albo wcześniejsze wybory, albo trwanie mniejszościowego rządu Kazimierza Marcinkiewicza przy częściowym parlamentarnym wsparciu Platformy Obywatelskiej. O wiele bardziej istotną kwestią poza polityką jest jednak globalna polityka banków centralnych sugerująca dalsze podwyżki stóp procentowych. W sytuacji, kiedy rosną stopy w strefie euro, a także za Oceanem, atrakcyjność rynków wschodzących, do których zalicza się także Polska niestety będzie spadać.

Prognoza:

Reklama
Reklama

Początek kwietnia przyniósł wyraźne osłabienie złotego i wzrost nerwowości na rynkach emerging markets. To wynik obaw odnośnie kształtu polskiej sceny politycznej w najbliższych miesiącach, a także rosnącej presji na podwyżki stóp procentowych na głównych światowych rynkach. Tak jak wspominaliśmy wcześniej inwestorom wyraźnie nie jest na rękę opcja, w której Samoobrona wchodzi do rządu, a Andrzej Lepper zostaje wicepremierem. Obawy te mogą być jednak nieco przesadzone. Po pierwsze trudno będzie liczyć na to, że PIS wpuści Samoobronę do rządu na niekorzystnych dla siebie warunkach (czyli dając jej wpływ na resorty gospodarcze). Po drugie rosną szanse na wariant utrzymania mniejszościowego rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Zakładałby on poparcie Platformy Obywatelskiej dla wybranych ustaw w parlamencie, a także próbę budowy wielkiej koalicji przez prowadzenie do rozłamu w Lidze Polskich Rodzin (co na dniach może stać się faktem), a także w PSL i być może także Samoobronie i samej Platformie Obywatelskiej. To wszystko sprawia, że za kilka tygodni inwestorzy zapomną o polityce (w najbliższy weekend 9 kwietnia odbędą się wybory parlamentarne na Węgrzech), a skupią się na danych makroekonomicznych, które dla Polski są nadal dobre. Mowa tutaj o dynamice PKB za I kwartał b.r., która według prognoz może wynieść 5 proc. r/r, a także szacunkach dosyć niskiej inflacji w marcu. Ostatnio resort finansów poinformował, że może ona wynieść 0,4-0,5 proc. r/r. W takiej sytuacji mamy dosyć dobry klimat inwestycyjny, biorąc pod uwagę wysokie realne stopy procentowe.

Nasze prognozy na koniec kwietnia zakładają notowania EUR/PLN na poziomie 3,96 zł, USD/PLN 3,20 zł i CHF/PLN 2,51 zł. Przy tych parametrach notowania EUR/USD oscylują w okolicach 1,2380.

II. Stopy procentowe

W trzecim miesiącu tego roku polityka monetarna prowadzona przez 11 największych banków centralnych na świecie ponownie uległa zacieśnieniu. Średni poziom stopy procentowej wzrósł o 0,14 pkt proc. do 3,34 proc. wobec 3,20 proc. na koniec lutego, 3,17 proc. na koniec stycznia, 3,10 proc. na koniec 2005 r. i 2,72 proc. na koniec 2004 r.

W marcu na 25 pkt podwyżki stóp procentowych zdecydowały się banki: Stanów Zjednoczonych, Eurolandu, Kanady, Szwajcarii, Norwegii i Danii. Jako, że raport ten sporządzany był 5 kwietnia, wiadomo już, że tego dnia Bank Centralny Australii nie dokonał zmian w prowadzonej polityce pieniężnej.

Raport sporządził:

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama