W kolejnych godzinach handlu "gracze" powrócili jednak do rzeczywistości i zaczęli kupować waluty. Po południu cena euro wzrosła do 3,9740/60, a cena dolara zwyżkowała do 3,2835/45. Powodem skracania pozycji w złotym były obawy o bardzo napiętą sytuację na polskiej scenie politycznej. Premier, co chwila podkreśla, że koalicja rządowa z partią Andrzeja Leppera, to jedyna możliwość, ale wyraźnie widać, że szczęśliwy z takiego rozwiązania nie jest. Co więcej Zyta Gilowska wyraźnie mówi, że nie ma możliwości realizacji propozycji ekonomicznych Samoobrony. Jakby tego było za mało, to zarówno LPR, jak i PSL stawiają partii braci Kaczyńskich twarde warunki i wyraźnie grają na czas. W samej końcówce krajowej sesji na rynku podobnie jak rano pojawiły się jednak zlecenia sprzedaży walut. O godz. 16:40 kurs EUR/PLN wynosił 3,9545, kurs USD/PLN 3,2650, a odchylenie -14,92 proc.
Pierwsza w tym tygodniu sesja nie przyniosła większych zmian na rynku międzynarodowym. Kurs EUR/USD skonsolidował się w wąskim przedziale 1,2090-1,2130. Inwestorzy wstrzymywali się z zawieraniem większych transakcji przed przedstawianymi w najbliższych dniach ważnymi danymi makro zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Eurolandu. Już we wtorek napłyną te o niemieckim indeksie ZEW za kwiecień. O godz. 16:40 kurs EUR/USD wynosił 1,2108.