Po ostatniej publikacji prasowej "Wall Street Journal" sugerującej, że członkowie tego gremium mogą wstrzymywać się z decyzjami o dalszych podwyżkach po tej planowanej na maj, inwestorzy zrobili się dosyć nerwowi. Tymczasem dzisiejsze dane o cenach PPI w marcu pokazały odczyt bazowy (bez uwzględnienia zmian cen energii i żywności) na poziomie 0,1 proc. m/m wobec oczekiwanych 0,2 proc. m/m. Pogarsza się także sytuacja na rynku nieruchomości - dzisiaj podano, iż w ubiegłym miesiącu liczba nowych inwestycji budowlanych spadła najniższego 7,8 proc. do najniższego poziomu od roku, a liczba wydanych pozwoleń o 5,5 proc. Takie dane mogą sugerować większą ostrożność członków FED przy podejmowaniu kolejnych decyzji. W tym kontekście kluczowa będzie wieczorna publikacja zapisków z ostatniego, marcowego posiedzenia FOMC, która pomoże w ocenie tego, czy możemy liczyć na dalsze zaostrzanie polityki monetarnej.
Jeżeli wymowa dzisiejszego, wieczornego protokołu byłaby negatywna dla dolara, to byłby to kolejny "plus" dla rynków wschodzących, w tym także naszego złotego. A tutaj klimat po ostatnich, zaskakujących danych o marcowej inflacji, która wyniosła 0,4 proc. r/r jest dosyć dobry. I nie popsuły tego dzisiejsze dane na temat średniej płacy w marcu, która wyniosła aż 5,4 proc. r/r wobec oczekiwań na poziomie 4,0 proc. r/r. Rynek bardziej nastawia się na jutrzejszy przetarg 5-letnich obligacji o wartości 2,0 mld zł. Paradoksalnie złotemu sprzyja także sytuacja na scenie politycznej po tym jak są podejmowane próby zbudowania stabilnej większości w Sejmie, a Samoobrona w zasadzie zrezygnowała ze swoich radykalnych pomysłów gospodarczych.
Na rynku EUR/USD w pierwszych godzinach handlu odnotowaliśmy spadek do 1,2225, poczym widoczna była zwyżka, która sięgnęła poziomu 1,2303. Po południu za jedno euro płacono 1,2279 dolara.
Sporządził:
Marek Rogalski