Podczas spotkania w Waszyngtonie, wezwano Chiny do uelastycznienia polityki kursowej, co miałoby pomóc w ograniczeniu nierównowagi w handlu międzynarodowym, w tym głównie ogromnego amerykańskiego deficytu. Wpłynęło to na wzmocnienie walut azjatyckich (won koreański, jen japoński i dolar singapurski) i osłabienie waluty USA. Z drugiej strony euro zyskało wyraźne wsparcie w postaci serii jastrzębich wypowiedzi członków Europejskiego Banku Centralnego. Wspólnej walucie pomogła również publikacja indeksu Ifo, który w kwietniu wzrósł do 105,9 z 105,4 w marcu i ustanowił 15-letnie maksimum. W tle cały czas pozostawały również niedawne działania banków centralnych. O tym, że rezerwy są zamieniane z amerykańskiej na europejską walutę w zeszłym tygodniu informował Riksbank, a w tym bank centralny Kataru. W takich warunkach opublikowane we wtorek, dobre dane makro ze Stanów Zjednoczonych nie zdołały pomóc amerykańskiej walucie. Wskaźnik zaufania konsumentów wzrósł w kwietniu do 109,6 z 107,5 po rewizji w marcu i był najwyższy od czterech lat. Oczekiwano spadku do 106,0 z 107,2 przed korektą. Z kolei sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła w marcu do 6,92 mln z 6,90 mln po rewizji w lutym. Oczekiwano spadku do 6,7 mln z 6,91 mln przed korektą.
Do dalszej aprecjacji kursu EUR/USD jednak nie doszło. Co więcej dwukrotna, nieudana próba przebicia w górę oporów na 1,2440 doprowadziła do częściowej realizacji zysków z długich pozycji w euro. W trakcie pierwszej części środowego handlu cena wspólnej waluty zniżkowała do ok. 1,2400. Dolara wspierało dodatkowo oczekiwanie na to, że publikowane po południu dane z USA za marzec o zamówieniach na dobra trwałego użytku i sprzedaży nowych domów będą dobre, podobnie zresztą jak przedstawiana wieczorem Beżowa Księga oraz, że informacje te zwiększą szansę na ponowną podwyżkę stóp procentowych przez FED w czerwcu. Podobne nadzieje wiązano z zaplanowanym na czwartek, na godz. 16:00 wystąpieniem Bena Bernanke.
W wtorek o godz. 10:15 kurs EUR/USD wynosił 1,2406. Najbliższymi technicznymi wsparciami są 1,2365/1,2330/1,2305. Z kolei opory znajdują się na 1,2440/1,2455/1,2485. Wydaje się, że w najbliższym czasie spadki ceny euro będą kontynuowane w kierunku poziomu 1,2330. Okolice 1,2420 warto, więc wykorzystać do sprzedaży wspólnej waluty.
Rynek krajowy:
Środa przynosi osłabienie złotego. O godz. 10:04 rano za jedno euro płaci się 3,8850 zł, a za dolara 3,1340 zł, co odpowiada 17,11 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Osłabienie się złotego to wynik nałożenia się kilku czynników, zwłaszcza echa decyzji agencji Standard&Poors z wtorku, która na dłuższą metę zaszkodzi naszym papierom. Wcześniej pisaliśmy, że może to doprowadzić do sytuacji, w której inwestorzy zaczną żądać coraz większej premii za ryzyko. Takiej możliwości nie wykluczył wiceminister finansów Jarosław Pietras, chociaż dodał, że obecna sytuacja polityczna Polski nie powinna być głównym elementem motywującym decyzję S&P. Przyznał, że fundamenty gospodarcze i perspektywy dla naszego kraju są dosyć dobre.