Dowiedzieliśmy się wczoraj jak kształtowały się zamówienia na dobra trwałego użytku w marcu. Spodziewano się, że wzrosną o 1,7%, a faktycznie wzrost wyniósł 6,1%. Jeszcze większe odchylenie in plus pojawiło się przy publikacji danych z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów w marcu miała według prognoz wzrosnąć o 2%, a wzrosła o 13,8%. Tak duża, pozytywna niespodzianka (mniejsza presja na spadki stóp procentowych) jedynie chwilowo i niemalże kosmetycznie osłabiła dolara, co było szybko wykorzystane jako okazja do ponownego zaangażowania się sprzedających dolara na rynku. Niewiele zmieniła natomiast długo wyczekiwana, Beżowa Księga. W zasadzie nie padło tam nic istotnego z punktu widzenia kształtowania dalszej polityki monetarnej. Wspomniano, że rynek nieruchomości nadal jest problemem (choć ten argument został nieco u umniejszony ostatnimi danymi), a inflacja jest pod kontrolą i nie zagraża stabilnemu wzrostowi gospodarczemu. Publikacja FED przeszła tym samym praktycznie bez echa. Dolara powinna wczoraj również umacniać ponownie rosnąca rentowność amerykańskich obligacji, na której skończyła się niewielka korekta i obecnie notujemy kolejne rekordy. Skoro w obliczu tylu teoretycznie aprecjonujących dolara czynników ten pomimo tego dalej się osłabia, to trudno sobie wyobrazić, co musiałoby się stać, aby amerykańska waluta zaczęła zyskiwać. Można sobie za to wyobrazić, co się stanie, gdy na rynku pojawią się informacja dolarowi niesprzyjające. Wówczas powinna być widoczna tendencja do ich eksponowania i będziemy w tym układzie świadkami przyspieszenia spadku wartości amerykańskiej waluty. Takie są prawa trendu.
Dzisiejszy dzień z punktu widzenia informacji makroekonomicznych będzie już zdecydowanie bardziej spokojny. Właściwie jedyną informacją są cotygodniowe dane na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Szacuje się, że wyniesie ona 305k. Jeśli chodzi o zachowanie rynku, to być może mocniejszym impulsem będzie przemówienie Bena Bernanke w Kongresie o godzinie 16.00, ale to oczywiście pod warunkiem, że powie on coś istotnego z punktu widzenia kształtowania dalszej polityki monetarnej, choć jak wspomniałem powyżej, nawet w przypadku argumentów sugerujących dalsze podwyżki stóp, niekoniecznie może to dolarowi pomagać. Jeśli natomiast usłyszymy cokolwiek sugerującego poluzowanie tejże polityki, wówczas przecena dolara miałaby realne szanse jedynie przybrać na sile. Oprócz informacji z rynku amerykańskiego czeka nas dziś jeszcze publikacja stopy bezrobocia w Niemczech. Szacuje się, że wyniesie ona 11,3%.
EUR/USD
Kurs od kilku dni sukcesywnie wspina się na coraz wyższe wartości. Tempo wzrostu nie jest zbyt duże, ale jest to przede wszystkim zasługa teoretycznie sprzyjających dolarowi danych makro, które zamiast dolara umacniać, są na tym etapie trendu w stanie jedynie spowolnić jego osłabianie. Obecnie za opór uznać można w krótkim terminie okolice 1.2490, do którego mamy już coraz bliżej. Wsparciem będzie natomiast 1.2390 i można zakładać, że jego przekroczenie miałoby już szanse zapoczątkować jakąś korektę na tej parze.
USD/JPY