Wspomniałem wczoraj, że przy obecnym sentymencie do dolara, gdy eksponowane są przede wszystkim złe wiadomości dla amerykańskiej waluty, w przypadku takiego charakteru przemówienia dolarowi mocno się dostanie. I tak w istocie było. Byki na eurodolarze rozprawiły się już wyraźnie z poziomem 1.25 i obecne, nocne oscylacje wypadły w rejonie 1.2550. Rynek niespecjalnie jednak zareagował na dane makroekonomiczne, czyli ilość wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, których spodziewano się na poziomie 305k, podczas gdy faktycznie okazało się, że jest ich 315k.
Ostatni dzień tygodnia pod względem publikacji również zapowiada się ciekawie. Dzisiaj poznamy wstępne dane dotyczące amerykańskiego PKB w I kwartale. Rynek spodziewa się, że dynamika wzrostu wyniesie 4,9%. Można powiedzieć, że na dzisiaj są to dane o charakterze kluczowym. Oprócz tego opublikowany zostanie również indeks kosztów zatrudnienia (ECI), który spodziewany jest na poziomie 0,9%. Poznamy także deflator (prog. 2,7%), indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (prog. 89pkt) oraz indeks Chicago PMI (prog. 58pkt). Oprócz dzisiejszych danych z USA, od rana poznamy również dane z Eurolandu, a będą to indeksy nastroju konsumentów, biznesu oraz w gospodarce, a także inflacja.
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia wczorajszy, dalszy wzrost kursu eurodolara był uzasadniony. Jak na razie mamy przecież cały czas trend wzrostowy i żadne sygnały osłabienia jeszcze się nie pojawiły (nie zostało przełamane żadne z kluczowych wsparć). Obecnie zatem strona popytowa ma się na tej parze bardzo dobrze, natomiast najbliższym wsparciem jest w tej chwili poziom 1.2470 i zejście poniżej tej bariery miałoby szanse zapoczątkować korektę. Kolejnym wsparciem byłaby strefa 1.2390 - 1.24.
USD/JPY