Reklama

FOREX - DESK: Komentarz tygodniowy

Miniony tydzień stał pod znakiem kontynuacji trendu spadku wartości dolara, który zainicjowany został przed tygodniem. Tracącego na wartości dolara niemal nic nie może zatrzymać. Sentyment do amerykańskiej waluty jest w krótkim terminie bardzo zły, co widać dosyć dobrze po reakcji rynku na publikowane w minionych dniach dane makroekonomiczne.

Publikacja: 28.04.2006 17:16

Dolar na informacje, które normalnie by mu pomagały, obecnie w zasadzie nie reaguje, natomiast informacje działające na jego niekorzyść są przez rynek wyraźnie eksponowane. Zaczęło się we wtorek, gdy pojawiły się lepsze od prognoz dane dotyczące sprzedaży domów na rynku wtórnym w marcu oraz również powyżej prognoz indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Amerykańska waluta w zasadzie nie zareagowała. Jeszcze bardziej do myślenia dała środa, gdzie dane na temat sprzedaży domów na rynku pierwotnym okazały się wręcz rewelacyjne (spodziewano się wzrostu sprzedaży o 2%, podczas gdy ta wyniosła +13%). Zdecydowanie powyżej prognoz (6,1 vs. 1,7%) okazały się dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku. Jakie efekt? Dolar po chwilowym przystanku dalej słabnie. Publikowana w środę Beżowa Księga w zasadzie niczego nowego nie wniosła i nie było widać żadnej reakcji na jej publikację. Nieco więcej zamieszania wywołał za to Ben Bernanke (szef FED) podczas czwartkowego przemówienia w Kongresie. Otwarcie przyznał, że cykl wzrostu stóp procentowych w USA zmierza ku końcowi, a to w obliczu wspomnianego wcześniej zachowania rynku było wręcz idealnym pchnięciem dolara w kierunku kolejnej fali deprecjacji. Amerykańskiej walucie nie pomogły również istotne, piątkowe dane na temat dynamiki PKB w I kwartale. Spodziewano się, że wyniesie ona 4,9%, podczas gdy faktycznie okazała się minimalnie gorsza, czyli 4,8%. Warto jednak zauważyć, że z drugiej strony dane można by potraktować jako względnie neutralne, bowiem przed ich publikacją podkreślano, że już prognoza na poziomie 4,9% wydaje się wygórowana, a dane niemalże się z nią pokryły. Efekt tego taki, że kończymy tydzień w pobliżu maksimów całego ruchu deprecjacji dolara, co oczywiście również miało spore przełożenie na rynek złotego, gdzie krajowa waluta bardzo wyraźnie się umacnia.

Jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne w przyszłym tygodniu, to także nie powinno na rynku wiać nudą. W poniedziałek zapoznamy się z danymi dotyczącymi przychodów i wydatków Amerykanów. Opublikowane zostaną również indeks ISM dla sektora produkcyjnego oraz dane o wydatkach na konstrukcje budowlane. We wtorek inwestorzy zapoznają się z Raportem Challengera o planowanych zwolnieniach. W środę dowiemy się jak zmienił się indeks ISM, ale tym razem dla sektora usługowego, jak również poznamy zamówienia fabryczne i zmiany zapasów paliw. Na czwartek z rynku amerykańskiego zaplanowano jedynie publikację cotygodniowych danych na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Tutaj jednak mała uwaga, bowiem ze względu na fakt, że będzie to pierwszy tydzień miesiąca, w piątek dostaniemy comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy. Tym samym czwartkowe Initial Claims, ze względu na to, że poprzedzają piątkowy raport, mogą nieco bardziej wpłynąć na rynek, zwłaszcza w przypadku jakiegoś większego odchylenia od prognoz. Oprócz piątkowego raportu (a więc przede wszystkim stopy bezrobocia i zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym), tydzień zakończymy jeszcze danymi na temat kredytu konsumenckiego. Jeśli chodzi o dane spoza USA, to ciekawie prezentuje się czwartek, gdzie czekają nas decyzje w sprawie poziomu stóp procentowych w ECB i BoE. Obecnie szacuje się, że zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku pozostaną one na dotychczasowym poziomie, czyli odpowiednio 2,5% oraz 4,5%. Informacji o charakterze fundamentalnym nie powinno więc zabraknąć. Proponuję przyjrzeć się średnioterminowej sytuacji technicznej na poszczególnych parach, a trzeba zauważyć, że ostatnie dwa tygodnie przyniosły pod tym względem spore zmiany.Rynek zagraniczny

EUR/USD

Kurs eurodolara kontynuował w ostatnich dniach kierunek, jaki został tutaj obrany za sprawą niedawnego przełamania poziomu linii szyi kilkumiesięcznej formacji odwróconej RGR. Tym samym można tu mówić o wejściu w korektę zeszłorocznej fali aprecjacji dolara. Wszelkie linie trendów spadkowych zostały już przełamane, co również potwierdza coraz lepszą kondycję popytu na tej parze. Obecnie najbliższego oporu doszukiwałbym się w rejonie 1.26, a nieco wyżej także przy 1.2730. Ich przekroczenie byłoby kolejnym sygnałem powiększania przewagi kupujących. W przypadku ewentualnej korekty, aby aktualne sygnału kupna nie uległy zanegowaniu, rynek nie powinien się zasadniczo cofnąć pod poziom wsparcia przy cenie 1.2322.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Byki zaczęły tydzień od bardzo poważnych kłopotów, które nota bene sugerowała już końcówka ubiegłego tygodnia. Notowania zaczęliśmy od sporej luki bessy, przełamującej tym samym ostatecznie poziom około rocznej linii trendu wzrostowego. Coraz bardziej zacięte oscylacje, jakie były na jej poziomie od około dwóch miesięcy widoczne, sugerowały już, że popyt nie ma siły się z tego poziomu odbić. Takie sytuacje często przekładają się na załamanie kursu. Obecnie wyprzedaż dotarła już w stronę kolejnej strefy wsparcia, czyli 113.50 - 114.00. Można zakładać, że jej przełamanie przełoży się na pogłębienie spadku. Głównym oporem pozostaje teraz zakres luki z poniedziałku, czyli 116.00 - 116.50.

EUR/JPY

Problemy z utrzymaniem cen mieli także gracze na eurojenie. Wcześniejszego wybicia na nowe maksima nie udało się kupującym kontynuować. Poniedziałkowe cofnięcie (również luka bessy) odcięło graczy od możliwości dalszych prób wzrostowych. Obecnie zatem można założyć, że sytuacja dla posiadaczy długich pozycji w średnim terminie uległa pogorszeniu, a o jej poprawie zadecyduje zamknięcie poniedziałkowej luki. Jeśli taka sytuacja by się pojawiła, można by wówczas mówić o ponownych szansach na wyznaczenie nowych maksimów.

GBP/USD

Słaba kondycja dolara widoczna jest także na funcie względem amerykańskiej waluty. Udało się tu wybić z około 2-tygodniowego trójkąta zwyżkującego górą. Obecnie kolejnym poziomem do sforsowania będzie ponad roczna linia trendu spadkowego, zlokalizowana obecnie przy cenie 1.8150. Jej przebicie otwierałoby z kolei drogę w stronę 1.85, czyli maksimów z września. Jeśli chodzi o wsparcia, to najbliższego doszukiwać należy się przy niedawnych maksimach w strefie 1.79 - 1.7950. Zejście kursu poniżej tej bariery sygnalizowałoby już wejście rynku w głębszą korektę niedawnej fali wzrostowej.

USD/CHF

Reklama
Reklama

Spore spadki wartości dolara widoczne są również w relacji tej waluty do franka szwajcarskiego. Przełamaniu uległa linia szyi niemal rocznej formacji RGR (na EUR/USD oraz GBP/USD pojawiły się formacje odwrócone, które również zapowiadały osłabienie dolara). Pod koniec tygodnia sprzedającym udało się również zagrozić wsparciu przy cenie 1.2550. Jego trwałe przełamanie mogłoby sugerować pogłębienie spadku, wynikającego chociażby z wysokości RGR. Kolejnym poziomem o charakterze popytowym jest teraz 1.2200/50. O poprawie sytuacji posiadaczy długich pozycji świadczyłby obecnie powrót ponad poziom przełamanej linii szyi, która znajduje się obecnie przy 1.2850. Jak więc widać, niedźwiedzie mają tu jeszcze sporą rezerwę na ewentualną korektę.

Rynek krajowy

USD/PLN

Zachowanie dolara na rynku międzynarodowym miało w ostatnich dniach wręcz kluczowe znaczenie odnośnie kondycji złotego, który wyraźnie zyskiwał, ale najwięcej oczywiście względem amerykańskiej waluty. Końcówka tygodnia przyniosła tutaj już bardzo istotne ze średnioterminowego punktu widzenia sygnały. Otóż poważnie naruszona została strefa wsparcia w rejonie 3.09 - 3.11. Poziom 3.11 (3.09 jako filtr - dołek ze stycznia) to dolne ograniczenie rocznej formacji prostokąta (3.11 - 3.45) i jego trwałe przełamanie otwierałoby teraz kupującym złotego drogę do 2.90, czyli poziMożliwość skierowania się w te rejony wynika także ze 161,8% wysokości całej, rocznej konsolidacji. Najbliższe dni powinny zatem rozstrzygnąć tutaj sytuację. Ta miałaby się szanse poprawić w przypadku cofnięcia powyżej poziomu 3.14, który jest obecnie poziomem oporu o charakterze krótkoterminowym.

EUR/PLN

Złoty umacniał się w minionych dniach także względem euro, ale tutaj sytuacja techniczna jest już zdecydowanie inna. Aktualna fala spadkowa w średnim terminie jest jedynie ruchem powrotnym po przełamaniu 2-letniej linii bessy. Obecnie jej poziom zlokalizowany jest przy cenie 3.8350. Można więc zakładać, że jeżeli nie uda się podaży sprowadzić cen poniżej tej bariery, wówczas nadal ważne będą sygnały sprzedaży krajowej waluty, jakie wygenerowane zostały w marcu. Co jednak istotne, aby tak się stało, złoty z obecnych okolic powinien zacząć ponownie tracić na wartości w kierunku 4.00. Im dłużej popyt nie może doprowadzić do powrotu w kierunku niedawnych wierzchołków z kwietnia, tym bardziej rośnie ryzyko, że zamiast ruchu powrotnego potwierdzającego niedawne wybicie, zobaczymy cofnięcie się pod przełamany wcześniej opór, a tym samym sygnały sprzedaży złotego zostaną anulowane.

Reklama
Reklama

PLN BASKET

Na wartości traci również koszyk, choć tutaj średnioterminowa sytuacja nie ma większego znaczenia. Nie udało się bykom wyjść powyżej poziomu 61,8% zniesienia fali spadkowej listopad - styczeń i obecna fala umocnienia złotego zmierza w stronę styczniowych minimów, czyli 3.43. Ich przełamanie otwierałoby drogę do 3.40 i dopiero ten poziom można uznać za kluczowy w średnim terminie (minima z ubiegłego roku). Obecnie istotnym oporem jest 3.6250, czyli niedawne maksima i dopiero ich przekroczenie miałoby szansę poprawić nieco sytuację posiadaczy długich pozycji na koszyku. Jak na razie podaż w krótkim terminie ma cały czas przewagę.

GBP/PLN

Złoty umacnia się ostatnio sukcesywnie również względem funta. Tutaj jednak średnioterminowa sytuacja techniczna jest już zdecydowanie bardziej przejrzysta, aniżeli w przypadku koszyka. Aktualną presję aprecjacyjną krajowej waluty zawdzięczamy przede wszystkim odbiciu pod koniec marca od rocznej linii bessy. Obecnie rynek zdaje się kierować w stronę niedawnych minimów całego, długoterminowego trendu spadkowego. Minima wyznaczone zostały w styczniu i zlokalizowane są przy cenie ok. 5.47. Można zakładać, że niebawem czekają nas już jakieś rozstrzygnięcia, bowiem miejsca na dalsze oscylacje robi się powoli coraz mniej. Od góry oporem pozostaje więc wybroniona ostatnio linia bessy (5.7250), a od dołu styczniowe dołki (5.47). Można więc zakładać, że wybicie się poza ten zakres pozwoli na wyznaczenie dalszego kierunku zmian cen. Jak na razie średnioterminowa wymowa wahań cały czas faworyzuje na tej parze posiadaczy krajowej waluty.

CHF/PLN

Reklama
Reklama

Stosunkowo podobnie ma się sytuacja na franku względem złotego. Na początku kwietnia byki podjęły próbę wybicia się powyżej poziomu 2-letniej linii bessy. Ostatecznie skończyło się jedynie na naruszeniu jej poziomu i rynek ponownie cofnął się poniżej oporu. Taka sytuacja przełożyła się na szybką kontrę strony podażowej i w efekcie mamy teraz silne umocnienie złotego. Celem sprzedających jest obecnie test okolic 2.40, czyli niedawnych minimów wyznaczonych na przełomie lutego i marca. Sytuacja jest więc podobna, jak w przypadku GBP/PLN, czyli również od góry kluczowym oporem pozostaje wybroniona niedawno linia bessy (2.4950), a wsparciem ostatnie dołki przy 2.40. Wyjście poza któreś z tych ograniczeń przekładałoby się na wyznaczenie kolejnego ruchu o charakterze średnioterminowym.

Tomasz Gessner

FOREX - DESK

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama