Dolar na informacje, które normalnie by mu pomagały, obecnie w zasadzie nie reaguje, natomiast informacje działające na jego niekorzyść są przez rynek wyraźnie eksponowane. Zaczęło się we wtorek, gdy pojawiły się lepsze od prognoz dane dotyczące sprzedaży domów na rynku wtórnym w marcu oraz również powyżej prognoz indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Amerykańska waluta w zasadzie nie zareagowała. Jeszcze bardziej do myślenia dała środa, gdzie dane na temat sprzedaży domów na rynku pierwotnym okazały się wręcz rewelacyjne (spodziewano się wzrostu sprzedaży o 2%, podczas gdy ta wyniosła +13%). Zdecydowanie powyżej prognoz (6,1 vs. 1,7%) okazały się dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku. Jakie efekt? Dolar po chwilowym przystanku dalej słabnie. Publikowana w środę Beżowa Księga w zasadzie niczego nowego nie wniosła i nie było widać żadnej reakcji na jej publikację. Nieco więcej zamieszania wywołał za to Ben Bernanke (szef FED) podczas czwartkowego przemówienia w Kongresie. Otwarcie przyznał, że cykl wzrostu stóp procentowych w USA zmierza ku końcowi, a to w obliczu wspomnianego wcześniej zachowania rynku było wręcz idealnym pchnięciem dolara w kierunku kolejnej fali deprecjacji. Amerykańskiej walucie nie pomogły również istotne, piątkowe dane na temat dynamiki PKB w I kwartale. Spodziewano się, że wyniesie ona 4,9%, podczas gdy faktycznie okazała się minimalnie gorsza, czyli 4,8%. Warto jednak zauważyć, że z drugiej strony dane można by potraktować jako względnie neutralne, bowiem przed ich publikacją podkreślano, że już prognoza na poziomie 4,9% wydaje się wygórowana, a dane niemalże się z nią pokryły. Efekt tego taki, że kończymy tydzień w pobliżu maksimów całego ruchu deprecjacji dolara, co oczywiście również miało spore przełożenie na rynek złotego, gdzie krajowa waluta bardzo wyraźnie się umacnia.
Jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne w przyszłym tygodniu, to także nie powinno na rynku wiać nudą. W poniedziałek zapoznamy się z danymi dotyczącymi przychodów i wydatków Amerykanów. Opublikowane zostaną również indeks ISM dla sektora produkcyjnego oraz dane o wydatkach na konstrukcje budowlane. We wtorek inwestorzy zapoznają się z Raportem Challengera o planowanych zwolnieniach. W środę dowiemy się jak zmienił się indeks ISM, ale tym razem dla sektora usługowego, jak również poznamy zamówienia fabryczne i zmiany zapasów paliw. Na czwartek z rynku amerykańskiego zaplanowano jedynie publikację cotygodniowych danych na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Tutaj jednak mała uwaga, bowiem ze względu na fakt, że będzie to pierwszy tydzień miesiąca, w piątek dostaniemy comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy. Tym samym czwartkowe Initial Claims, ze względu na to, że poprzedzają piątkowy raport, mogą nieco bardziej wpłynąć na rynek, zwłaszcza w przypadku jakiegoś większego odchylenia od prognoz. Oprócz piątkowego raportu (a więc przede wszystkim stopy bezrobocia i zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym), tydzień zakończymy jeszcze danymi na temat kredytu konsumenckiego. Jeśli chodzi o dane spoza USA, to ciekawie prezentuje się czwartek, gdzie czekają nas decyzje w sprawie poziomu stóp procentowych w ECB i BoE. Obecnie szacuje się, że zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku pozostaną one na dotychczasowym poziomie, czyli odpowiednio 2,5% oraz 4,5%. Informacji o charakterze fundamentalnym nie powinno więc zabraknąć. Proponuję przyjrzeć się średnioterminowej sytuacji technicznej na poszczególnych parach, a trzeba zauważyć, że ostatnie dwa tygodnie przyniosły pod tym względem spore zmiany.Rynek zagraniczny
EUR/USD
Kurs eurodolara kontynuował w ostatnich dniach kierunek, jaki został tutaj obrany za sprawą niedawnego przełamania poziomu linii szyi kilkumiesięcznej formacji odwróconej RGR. Tym samym można tu mówić o wejściu w korektę zeszłorocznej fali aprecjacji dolara. Wszelkie linie trendów spadkowych zostały już przełamane, co również potwierdza coraz lepszą kondycję popytu na tej parze. Obecnie najbliższego oporu doszukiwałbym się w rejonie 1.26, a nieco wyżej także przy 1.2730. Ich przekroczenie byłoby kolejnym sygnałem powiększania przewagi kupujących. W przypadku ewentualnej korekty, aby aktualne sygnału kupna nie uległy zanegowaniu, rynek nie powinien się zasadniczo cofnąć pod poziom wsparcia przy cenie 1.2322.
USD/JPY