Inwestorzy postanowili wziąć część zysków z ostatniej, silnej przeceny waluty USA przed zaplanowaną na środowy wieczór decyzją FED. Zdaniem analityków bank centralny Stanów Zjednoczonych podniesie stopy procentowe po raz 16-ty z rzędu o 25 pkt bazowych do poziomu 5,0 proc. Choć w opinii większości ekonomistów później nastąpi "pauza" w trwającym od czerwca 2004 r. cyklu zacieśniania polityki monetarnej, to duża ich część nie wyklucza, że do kolejnych podwyżek w przyszłości może jednak dojść, jeżeli oczywiście dane makro okażą się być dobre, a presja inflacyjna ze strony wysokich cen ropy będzie się utrzymywać. W drugiej części handlu gracze przystąpili jednak do ponownych zakupów wspólnej waluty. Impulsem do wzrostów ceny euro były kolejne doniesienia o możliwych zmianach w strukturze rezerw walutowych niektórych banków centralnych, a także informacja o planach ustalania ceny ropy w euro przez jednego z bliskowschodnich eksporterów. Taka sama tendencja była obserwowana na początku środowej sesji. Kurs EUR/USD w rezultacie tych działań sięgnął poziomu 1,2803/4 i po raz kolejny ustalił blisko 1 roczne maksimum. O godz. 09:45 kurs EUR/USD wynosił 1,2789. Najbliższymi technicznymi wsparciami są 1,2725/1,2700/1,2660. Z kolei opory znajdują się na 1,2805/1,2820/1,2890.

Ostatnie 24 godziny nie przyniosły większej zmiany wartości złotego. Ponowny wzrost kursu EUR/USD doprowadził jednak do nominalnych przesunięć w poziomach kursów EUR/PLN i USD/PLN. Nasza waluta straciła do europejskiej, a zyskała do amerykańskiej. Wydarzenia na krajowej scenie politycznej zeszły na drugi plan. W środę o godz. 09:30 cena euro wynosiła 3,8495, cena dolara 3,0095, a odchylenie -18,91 proc. Dzień wcześniej, w analogicznym momencie było to odpowiednio: 3,8318/3,0226/-19,00 proc.